Rafał Różewicz Po mrok

Mieczysław Orski o „Po mroku” Rafała Różewicza

 

Tak, / to proza życia wprost z / komórki, która/ przesiaduje na półpiętrze od czasów Gierka,/ / tego z wielkiej płyty – o „prozie” swego życia pisze w Mojej komórce na półpiętrze wędrujący po mieszkaniu na swoim trzecim piętrze bloku bohater tego wiersza; ale jest to „proza”, nad którą góruje „poezja”, zajmująca najwyższe półki „sieci” narzuconej na mieszkanie, obejmowane jednak coraz dotkliwiej przez „Historię” z najniższych półek. Głównym punktem odniesień tego obserwatora poruszającego się niemrawo wśród stert książek, niemieszczących się coraz bardziej nie tylko tuitu, ale i tamitam, jest łóżko, w którym siedzi on rzecz jasna pod kocem i stara się, by wspomniana „Historia”, grasująca realnie, a nie pośrednio gdzieś za oknem, nie właziła za nim w koc/ pościel wespół np. z kanapką z Biedronki. Co do szans wykroczenia poza „prozę życia”, anonsowanych w wierszu Perspektywy otwierającym rozdział Po mroku Rafała Różewicza, to nie są one optymistyczne, skoro jego podstawowy punkt odniesienia, czyli łóżko, przypomina wózek Stephana Hawkinga i choć umysł unosi się jak balon Felixa Baumgartnera, sam obserwator na przykład zaokiennego specyficznego układu słonecznego jest mocno uziemiony (warstwy kołdry – nowe atmosfery). Co do pozycji w tej swojej „komórce”, to bohater znajduje odpowiednie odniesienia w wybranych tekstach literatury – nawiązując do ontologii (mówiąc w największym skrócie) bytowo-artystycznej dwóch poprzedników znanych z „łożko-leżenia”, co sygnalizują motta otwierające dwie części tomu. Zatem w naturalny czy oczywisty sposób czyni aluzję naprzód do Białoszewskiego z jego dość znanym cytatem: naprzeciw nocnych szpar / ciemno-ja / mieszkanio-ja / leżenio-ja , choćby w Pokojowym przejęciu władzy (Łóżko jest polityczne. Stoi pośrodku. / Jego dwie połowy to porozumienie centrum…etc. ), a oddzielnie do Leo Lipskiego, jak pamiętamy, pisarza żyjącego niegdyś na emigracji w Izraelu, który przez chorobę został unieruchomiony w łóżku: Moje stanowisko? Ignorować świat i ludzi. To jest odwieczne / i znane i ja wiem o tym (…) Cofam się w głąb samego siebie, pozostawiając fasadę, która się śmieje i mówi, ale mnie tam nie ma. Z obrzydzenia. Świat śmierdzi… U Rafała Różewicza także „fasada” się śmieje, w sposób wywrotny i przewrotny, prowokacyjny politycznie i dosadny obyczajowo, dowcipny stylowo i głęboki myślowo – jako jedna z udanych ostatnio w „sieciach” naszych stert książek propozycji „poezji życia”.

 

 

Tekst ukazał się pierwotnie w kwietniowym numerze Odry

Rafał Różewicz – Po mrok

PODZIEL SIĘ

Do góry