Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Grzegorz Chwieduk
25 wierszy

 

 

1.

POETYKA TWOJEJ KSIĄŻKI WZIĘŁA W ŁEB

 

niby wysilasz się na oryginalność ale wykorzystujesz wtórne wiadomości przetwarzasz ten informacyjny bigos na potrzeby własnych interpretacji właściwie filozofujesz a nie wysyłasz osobistego przekazu nie musisz mnie obdzielać oklepanymi faktami ja wiem co się dzieje dlaczego nie bazujesz na doświadczeniach obserwacjach prywatnych tylko czytasz co inni napisali powiedzieli żeby pokazać jaki z ciebie mądraliński to chyba główny grzech współczesnych nieopierzonych twórców ja nie każę ci  być głuchym i ślepym na media społecznościowe na internetowe portale na telewizję radio ale dlaczego włączasz się do powszechnego krzyku przeczytałem twoje felietony i niczego nowego z nich nie wyniosłem dumny jesteś że zebrałeś skompletowane zapiski w grubej cegle pomysłowe tytuły każdego z rozdzialików aż proszą się o pożarcie nie wiem o tobie z tej książki kompletnie nic tylko dowiaduje się co kto powiedział o wałęsie jaka telewizja jest w polsce dlaczego służba zdrowia przypomina trupa jak niepoważnie wysokie są zarobki znanych piłkarzy i tenisistów dlaczego politycy kłamią cała masa banałów o wyborach i społeczeństwie analiza z grubsza tendencyjna okrasiłeś swoją książkę cytatami fragmentami skandalicznych wypowiedzi fruwają one prawie na każdej stronie gdyby to jeszcze były twoje własne myśli dzisiaj miałem cudowny sen że zrozumiałeś swój błąd wycofałeś żałosne ośmieszające ciebie egzemplarze postanowiłeś przyjrzeć się życiu mieszkańców w twoim miasteczku ale nie w sposób plotkarski choć czasem i krytyczny bohaterami prozy zostały nawet miejscowe kotki pieski i jaskółki krążące latem nad osiedlem wchłaniałeś wszystko jak lokalny patriota udowodniłeś że jesteś rasowym obserwatorem nie spodziewałem się że tak oryginalnie popatrzysz na znajomy las na spacery nad jezioro i na inwestycje których teraz nie brakuje swoją prowincją zaraziłeś cały kraj na taki rodzaj wirusa masz moją zgodę ech szkoda że to był tylko sen

 

2.

A JEDNAK

 

ty dalej swoje nie słuchasz dziwnej matki właściwie jesteś pasożytem pięknie wyglądającym dla ciebie najważniejszy jest telefonik z kamerką i internetem co tam nudna rozmowa z rodzicami na ojca to już w ogóle spoglądasz jak na śmierdzącego trupa on łyka codziennie garść tabletek i każdego dnia może powitać się z tamtym światem zamykasz się w swoim pokoju otwierasz tylko wtedy gdy głód wygoni cię do kuchni mama co do jedzenia umrę jak czegoś nie pochłonę oczywiście mamusia jest na rozkazy ty mężczyzna z trzydziestką na karku nie ułatwiasz nam życia wprawdzie ograniczyłeś ostatnio wypady z domu ale to nie oznacza że stałeś się serdeczny i milszy dla nas wyrzucenie śmieci traktujesz jak wielki ciężar skończyłeś technikum leśne i na tym twoja edukacja stanęła w miejscu przyssałeś się do nas sprytnie niby pracowałeś w kilku miejscach ale wszędzie było ci źle i nie tak kochasz ojczyznę nie myślałeś nigdy o  wyjeździe za granicę nauka języków obcych byłaby twoją zmorą zawsze mówiłeś że język polski to najpiękniejszy język świata jeszcze nie jest za późno żebyś stanął na nogi martwię się jako matka żeby jakaś głupota nie strzeliła ci do głowy tydzień temu podzieliłeś się z nami głośnym hasłem że się powiesisz w lesie i pozbędziemy się zakały rodziny grzeszysz synku nie po to ciebie urodziłam żebyś niszczył mnie od środka oboje z ojcem chcemy twojego dobra nie zmuszamy cię do niesamowitych zadań nie oczekujemy cudu wierzymy że czas stanie się naszym wspólnym przyjacielem zrozum to synku mam prawo powiedzieć tobie co czuję jako matka nie znajdziesz przyjaciół w swojej komórce jeśli nas masz w dupie nie musisz nic mówić tylko chodź do stołowego pokoju pooglądajmy koło fortuny i familiadę nie żyjmy osobno

 

 

 

3.

NIE WARTO SZALEĆ I SIĘ WŚCIEKAĆ

 

i tak kiedyś dupa będzie zimna po jakiego czorta ludziska skaczą sobie do oczu chcą pokazać że ich prawda jest na wierzchu w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy takimi myślącymi zwierzątkami podatnymi na śmierć na zarazy więcej pokory a nie pawiego rozpasania jak się tylko otworzy telewizor to atakują nas z każdej strony mądre i głupie wiadomości ja już odwykłam od ssania takiej mieszanki wybuchowej nauczyło mnie życie że wroga można wyhodować w każdym miejscu i to na własne życzenie ilu już idealistów i wyznawców jakiejś idei odeszło do tamtego świata ale w ich miejsce wskakują następni i robią nam istny bigos w głowie ja się nie skarżę że jest mi źle czy też znakomicie stary mój potrzyma mnie za rękę pocałuje i to cała jego miłość dawniej przyklejał się do mnie nieustannie nie dawał mi spokoju w erotycznym działaniu no i co mam go rzucić w cholerę że już nie ma w nim tamtego namiętnego kochanka nie kłócimy się żyjemy zgodnie korzystamy ze słońca w czasie codziennych spacerów mamy te same poglądy polityczne nie plotkujemy na temat sąsiadów nawet milczenie jest naszą rozmową uśmiechamy się do siebie często opowiadamy świńskie kawały gramy w warcaby fakt że ładnie się zestarzeliśmy lekarstwa połykamy w tym samym czasie nawet mamy te same choroby zachwycamy się udanymi wnukami którzy już niedługo postarają się by nas przemianować na pradziadków i tak nam życie płynie w tym małym mieszkanku w bloku władek żartuje że jest szansa byśmy doczołgali do diamentowych godów to tylko jeden rok

 

 

 

4.

MOJA CÓRKA

 

już nie może na mnie patrzeć nie trawi mojego robaczywego pacierza opryskliwie odbija wszelkie dobre rady w piwnicy trzyma na półkach powietrze w mieszkaniu idealnie wysprzątanym panuje nudny porządek córka nie potrzebuje faceta nie potrzebuje gości swoją firmę ubezpieczeniową przeniosła do mniejszego pokoju przyklejona do komputera nie ma czasu na dyskusje z matką zdawkowo pyta co mamie trzeba i zawiesza głos gryzące chwile ciszy mówią mi że mam zrobić krok w tył i udać się do swojej chaty nie ma mowy o poczęstowaniu kawą czy herbatą zresztą córka nie przykłada jakiejkolwiek wagi do kucharzenia obiady zjada w barze śniadania i kolacje to dyżurne kanapki z najprostszym tradycyjnym zestawem w jedzeniu przypomina właściwie ptaszka zawiodła się kiedyś na jurku narzeczonym który miał być jej księciem z bajki termin ślubu i wesela był ustalony już nawet wódka była kupiona ale byłoby zbyt pięknie gdyby jurek nie zrobił numeru czyli dziecka mężatce z sąsiedniej wioski wiara córki w miłość i szczęście zostały zabite nie będę już babcią to marzenie ściętej głowy młodsza ode mnie sąsiadka wanda ma pięcioro wnucząt chodzi dumna jak kwoka chwaląc się nimi pod niebiosa dwunastoletni marek bramki zdobywa na zawołanie w szkolnej drużynie śliczna dziesięcioletnia zuzia czaruje wszystkich recytacją wierszy niedawno otrzymała drugą nagrodę w konkursie gminnym troje kolejnych to słodziaki z zabawnymi powiedzonkami faszeruje mnie wanda swymi opowieściami systematycznie muszę udawać sympatyczną aktorkę żeby jej było miło ona nie wie że wbija w moje niespokojne smutne serce szpilę za szpilą zazdrosna nie jestem a jednak boli

 

 

 

 

5.

BEZ ŻONY BY ZGINĄŁ

 

ona dba o kuchenne rewolucje i codzienny uśmiech podstawia mężulkowi pachnące zalotne kompozycje urodziła mu trzech udanych synów którzy wyfrunęli z domu broni go przed plotkarskimi sąsiadkami że przytył że wygląda jak prosiak inaczej kompleksów by się nabawił z powodu swych korpulentnych kształtów wierna żonka jest na posterunku techniczne sprawy to też domena kobiety która wie w którym momencie zawołać złotą rączkę od trzech lat mąż jest na wcześniejszej emeryturze właściwie zbija bąki siedząc ciągle przy laptopie wirtualnie obeznany i doinformowany ale brakuje mu fizycznego ruchu zasiedział się i oklapł uspokoił się jednak w domu bo wcześniej pracując w biurze szalał kłócił się o byle gówno przypłacił to nerwicą i zawałem serca wdzięczny jest żonie że go nie rzuciła w cholerę ma poczucie winy ale jak to stary facet ciężko mu się przestawić na nowe tory w jednym jest dobry wysyłany przez iwonę do różnych sklepów posiadł w tej konkurencji posłuszną aktywność trzyma przy tym dyscyplinę finansową nic więcej czego żona sobie życzy nie kupi nie szasta pieniędzmi nie trwoni złotówek a przecież nie oszczędzał się dawniej piwkował z kolegami na potęgę robiąc później w domu karczemne awantury nie ma teraz tamtych kolegów ale jest na szczęście błogosławiony internet który zastępuje mu brak przyjaciół dyskutuje więc na różnych czatach pisze komentarze i posty gra nawet wirtualnie w szachy z przeciwnikami z całego świata małżonka już się pogodziła z takim facetem innego mieć nie będzie na lepszy model jest już stanowczo za późno nie skarży się synom bo nie chce kolejnej nowej wojny woli spokojnie w drugim pokoju obejrzeć swoje ulubione tureckie seriale czasami popłynie jej wtedy słona łza

 

 

 

 

 

 

6.

CO Z TOBĄ SIĘ STAŁO

 

nie dzwonisz nie przyjeżdżasz zapomniałeś o starszym bracie który kiedyś gotów był za ciebie oddać życie sąsiedzi nazywali nas bolkiem i lolkiem na wzór bajkowych bohaterów zrywaliśmy wspólnie jabłka w ogrodzie ganialiśmy po lesie pamiętasz jak drzazga wbiła się w twe oko tarłeś gałkę dwa dni aż mama wkroczyła w akcję trafiłeś do szpitala gdzie uratowano lewe oko a tak mało brakowało żeby wypłynęło spędzaliśmy najcudowniejsze zielone chwile czas płynął ożeniliśmy się i założyliśmy własne rodziny zgubiliśmy nagle braterską miłość zazdrość i zawiść zniszczyły wszystko dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji nie udało matce posklejać naszych kontrastowych charakterów śmierć ojca na krótko pozwoliła spotkać się przy grobie potem dalej milczenie i trzymanie się z daleka uważasz mnie za przemądrzałego inteligenta który nie potrafi wbić gwoździa w ścianę masz swoje życie już nawet pierwszego wnuka którym się chwalisz wkoło na potęgę zatwardziałość pokazujesz na każdym kroku w nosie masz moje sukcesy literackie i wydane książki na moje promocje reagujesz drwiącym śmiechem jeszcze kiedyś próbowałem ratować sytuację przyjeżdżałem na złość żonie by obdarować ciebie na imieniny jakimś symbolicznym ale praktycznym prezentem po straszliwej awanturze o mieszkanie po rodzicach wybiłeś mi trzy przednie zęby wódka była twoim usprawiedliwieniem skierowały nienawistne spojrzenia nasze wierne żony teraz chorujemy osobno nic o tym nie wiedząc jesteśmy tak obcy dla siebie aż boli matkę serce nie naprawimy błędów bo chcemy mieć rację nie podamy sobie dłoni na zgodę czasami spotykamy się przelotnie na ulicy i dziwnie patrzymy na nasze dzikie maski nie udajemy radości i życzliwości mijamy się jak dwa tchórzliwe szczury doszedłem do wniosku że lepsza ta oschłość niż jakiś efektowny pocałunek twoich wyrobionych na budowie pięści

 

 

7.

PISARKA

 

cztery pierwsze powieści to zupełna klapa nie ma się co dziwić powielała wyświechtane tematy robiąc niedopuszczalne błędy w debiutancką wwaliła przepisy kulinarne byłby to strzał w dziesiątkę gdyby żarcie nie zajęło połowy tekstu wyszła zbeletryzowana kuchnia polska i nic więcej w następnej niby sprytnie wykorzystała listy czytelniczek kierowane do niej na prywatnym blogu były to zwierzenia nieszczęśliwie zakochanych kobiet albo ochy i achy jaki to mają raj na ziemi u boku idealnych mężczyzn taki zestaw przypominał niestety groch z kapustą gmatwaninę cudzych przypadkowych treści w trzeciej książce błysnęła wstawkami z literatury psychologicznej widać że uparcie studiowała wiedzę popularnonaukową  pragnęła niczym psycholożka fachowo i dogłębnie zaskoczyć czytelników znajomością rzeczy wyszedł nadęty przekaz pozbawiony serca wreszcie w czwartej starała się być sobą nie wygłupiała się z udawaniem znawczyni dusz chciała być normalna ale wyszedł banał nad banały sentymentalne romansidło o wielkiej miłości ciągle brakowało tej pisarce prostoty szczerego opisu dialogi sztuczne i nudne ale literatka to silna twarda baba miała w pliku na komputerze powieść piątą kryminalną roiło się w niej od trupów i sensacyjnych zagadek były pościgi samochodowe narkotyki i potęga wrednego pieniądza autorka bała się wyskoczyć z tą nowością nie miała rozeznania i orientacji postanowiła dopieszczać kryminał elementami nawet humorystycznymi żeby zabrzmiało trochę groteskowo i z przymrużeniem oka dała mi nawet całość tekstu do oceny poradziłem jak kolega po piórze że nie podoba mi się to dzieło że tą rewolucją może się tylko ośmieszyć niech zacznie tworzenie od krótkich opowiadań nad których treścią łatwiej zapanować wczoraj wieczorem dostałem od niej wściekłego esemesa że jestem zazdrosnym wstrętnym grafomanem dlatego podarła mój tomik który na jej półce śmierdział

 

 

 

8.

PROSZĘ WSIĄŚĆ DO SAMOCHODU

 

podwiozę pana pasy z tej strony się zapina ale pierdoła chyba skonam przejdę do rzeczy i do konkretów absolutnie nie zgadzam się z werdyktem moja uczennica została strasznie skrzywdzona powinna być w pierwszej trójce recytatorek świetnie zaprezentowała się ze swoim autorskim wierszem gdzie u pana jaja żeby baby jurorki rządziły chłopem od dzisiaj inaczej będę patrzyła na   pana marka podpadziocha totalna z pana strony proszę się uspokoić nie musi pan wysiadać lecz posłuchać moich uwag zawiodłam się na panu okropnie sprawiał pan takie miłe wrażenie sprawiedliwego artysty ale to była gra już ja się znam na takich sztuczkach po moją uczennicę przyjechała zbulwersowana mama i zabrała do centrum handlowego w nagrodę bo i tak jest dla niej na pudle boże po cholerę straciłam niepotrzebnie czas i muszę się denerwować mam czworo dzieci mogłam darować sobie ten dziwny konkurs proszę się ze mną nie kłócić no już jesteśmy na miejscu niech pan teraz spojrzy mi prosto w oczy widzę zakłopotanie u regionalnego poety jasne że czekam na pański następny tomik poetycki niech mnie pan zaskoczy i dorówna poziomem do różewicza lub herberta życzę panu samych sukcesów nagrody nike a może nawet nobla w dziedzinie literatury do widzenia nie musi pan mi płacić za tego piątaka niech pan sobie kupi jakieś piwko lub lody dla ochłody i przemyśli moje trafne słowa takim już jestem podłym ale szczerym babsztylem

 

 

 

9.

HISTORIA (NIE) Z TEJ ZIEMI

 

kobieta z kundelkiem podeszła śmiałym krokiem na przystanku do młodego mężczyzny chyba studenta chciała wybrać mnie przyglądała się mojej zmęczonej twarzy z obrzydzeniem nic więc dziwnego że zmieniła decyzję  widząc sympatycznego chłopaka głośno i wyraźnie wycedziła słowa rozkazu masz mi kupić kochaneczku chleb kilo ziemniaków masło herbatę kawę mieloną i suchą karmę dla psa młodzieniec bez sprzeciwu i jakiegokolwiek komentarza natychmiast pofrunął do pobliskiego spożywczaka pani z pieskiem ze trzy minuty czekała przy wejściu aż wreszcie pojawił się z torbą brodaty blondynek podał jej zakupy i zdążył jeszcze wsiąść do autobusu którym ja też jechałem siedział przede mną rozmawiał przez telefon z matką usłyszałem że widział ciało ojca w kostnicy pogrzeb będzie w sobotę postara się pozałatwiać inne sprawy autobus na nowy cmentarz będzie stał pod dworcem o godzinie dziewiątej rano stypa w restauracji też już załatwiona mówił to wszystko w sposób wesoły bez jakiegokolwiek smutku jakby nic się z ojcem nie stało.

 

  1. KOLEDZY BYLI MU  POTRZEBNI

 

do pewnego czasu kawalerskie lata wypełniał koniecznymi wyjściami na piwo i wielogodzinnymi dyskusjami z kumplami przeważała tematyka sportowa a konkretnie rodzima piłka nożna spierali się czy lepszym bramkarzem był tomaszewski czy też młynarczyk analizowali karierę bońka zachwycali się komentarzami jana ciszewskiego sprawy dziewczyn traktowali dyskretnie nie afiszowali się podbojami miłosnymi skoro ich nie było  jarek ukończył studia pedagogiczne i wylądował w końcu w małej wiejskiej szkole nie miał już ochoty na męskie towarzystwo gdyż zainteresował się atrakcyjną jolą z pracy jeszcze przez okres przejściowy prześladowali go dawni znajomi jeszcze doradzali by zmądrzał i nie poddawał się babie szybko się ożenił dumny był z atrakcyjnej towarzyszki życia los zgotował jednak wredny finał po pijaku zdradził swoją ślubną wybuchł skandal nie z tej ziemi cała wioska huczała nie było wyjścia musiało dojść do rozpadu związku zdrajca wrócił zdołowany do rodzinnego gniazda matka z ojcem przygarnęli syna  pedagogiem wciąż jest doskonałym w liceum cieszy się poparciem uczniów i rodziców w ilości nagród za pracę zawodową już się pogubił czasami mija w mieście dawnych kumpli odwracają się oni od niego ze wstrętem uciekają jakby zarazić miał ich niebezpieczną chorobą była żona podjęła jak się okazuje decyzję o rozwodzie zbyt pochopnie mogła dać mu szansę posłuchała braci i wzburzonego taty nie miała już potem sił i serca by związać się z kimś innym oboje poświęcili się szkole i schorowanym bezbronnym jak małe dzieci matkom to ich teraz łączy

 

 

 

11.

PO CO WŁAZISZ IM W TYŁEK

 

nie musisz do nich dzwonić udawać dobrego braciszka i szwagra już pokazali co o tobie sądzą na ostatnim weselu przecież zafundowali ci kabaret szyderstwa i syczącej drwiny a ty się ośmieszasz bo chcesz utrzymywać dobre stosunki na siłę zajmij się lepiej mną i domem malowania domaga się mieszkanie trzeba wyremontować balkon i pomyśleć o naszym zdrowiu nadciśnienia nie leczysz myślisz że samo się naprawi wylew to według ciebie nawet atrakcyjny błyskawiczny zgon wstydź się bo grzeszysz masz dla kogo żyć  a poza tym łazisz w tych samych ubraniach przecież nie chowam w kasie pancernej pieniędzy cały czas dziwnie się zachowujesz kiedy przychodzą moje koleżanki przeszkadzają ci ich uśmiechy i głośne anegdoty o mnie zapomniałeś nigdzie już nie wychodzimy razem ani do multikina ani na basen czy też na zwykły spacer dawno nie otrzymałam od ciebie kwiatka zero czułości wymuszony coraz rzadszy seks zero powrotów do tamtych słodkich słów nie masz żadnych zainteresowań skakałabym pod niebiosa gdybym widziała męża z jakimś hobby cieszyłabym się że wędkujesz chodzisz na kijki lub masz działkę ale ty po pracy w biurze musisz wykończony poleżeć przed telewizorem musisz obejrzeć wszystkie teleturnieje a także sportowe transmisje ja się wcale nie liczę jestem kurą domową od prania sprzątania i gotowania przecież w szkole jako woźna tylko się obijam

 

 

 

12.

KOLEGA WRESZCIE PRZEMÓWIŁ

 

nie przestraszył się mojej szczerej twarzy przez moment zawahał się lekko i to ode mnie zależało czy dojdzie do rozmowy doszło i to w towarzystwie dyskretnego psa pudelka w ciągu trzech minut kumpel jak nakręcony streścił swoje życie dwa razy był w nieformalnym związku  a od roku jest emerytem zafundował sobie zwierzątko żeby z mieszkania częściej wyfruwać i zadbać o szwankujące serce niespodziewanie zaprosił mnie do siebie na dalszą część monologu w małej jednopokojowej kawalerce na parterze rzucał się w oczy ogromny telewizor zamieniłam się w słuch to mój elektroniczny przyjaciel który bez oporów do mnie gada zażartował po chwili kontynuował a ja zbaraniałem darek kipiał szczerością przepraszam za wcześniejsze ściemnianie ale ja nie miałem żadnej kobiety wymyśliłem sobie dwie złe osy nie jestem emerytem mam problemy z pracą musiałem zamienić tamto mieszkanie trzypokojowe na tę norę długi mnie przydusiły jedyna siostra słusznie ma mnie w dupie nawet rozmów przez telefon się brzydzi byłem i jestem czarną owcą w rodzinie chlałem zniszczyłem psychicznie matkę i ojca nie zainteresowałem się nimi kiedy byli w potrzebie ich śmierć przyjąłem jak normalność siostra ratowała załatwiała wszystko a ja na  nachlany pojawiłem się spóźniony na obu pogrzebach widzisz te moje resztki zepsutych zębów one pasują do mojej sytuacji a u ciebie co słychać pewnie dalej tworzysz swoje życiowe wiersze już w liceum pisałeś do dziewczyn z klasy miłosne rymowane listy chętnie bym przeczytał jakąś twoją nowość nastała cisza bez słowa pożegnania opuściłem mieszkanie dyskretny pudel nie zareagował wiedziałem że muszę szybko uciekać kolega niby zasnął bo byłem persona non grata

 

 

 

 

13.

SŁOWO SPOKO

 

rzeczywiście uspokaja nerwowych ludzi mama się wścieka że syn znowu zostawił bałagan w pokoju kubkami brudnymi udekorował pokój magiczne słowo spoko działa niczym tabletka mamusia wybacza synkowi i sama zabiera się za porządki z ojcem to już gorsza sprawa zdaje się być nieugięty szczególnie co do lenistwa syna który jest w klasie maturalnej lecz ma kiepskie stopnie słowo spoko w pierwszej chwili działa na ojca jak płachta na byka czuje w nim podstęp ale w końcu głowa rodziny dochodzi do wniosku że są ważniejsze rzeczy zdrowie szczęście rodzinne na poprawę pał z matematyki i chemii pozostało jeszcze sporo czasu już udobruchany tatuś wpada na pomysł płatnych korepetycji to świetne rozwiązanie poza tym sam przypomina sobie że jako uczeń nie był w szkole orłem spoko to święte i świetne słowo maturzysta ma wielu przyjaciół których słowem spoko codziennie raczy jest lekarzem cierpiących dusz niedawno kolesia rzuciła zła dziewczyna już słowo spoko wypuścił z ust jak piękny bratek nie ma się co zamartwiać takiego kwiatu jest pół światu spoko wystukuje systematycznie i namiętnie na komputerze w czasie wirtualnych dyskusji nawet pewnego początkującego gitarzystę żalącego się na straszną krytykę obłaskawił i właściwie zbawił spoko nie ma co wyrywać włosów z głowy ludzie robią to z zazdrości sami nie mając muzycznych zdolności spoko niech żyje nam wiecznie wtedy na świecie będzie milej i bezpieczniej nie musimy drzeć mordy i wyć lecz słowem spoko gładzić serca jeśli kogoś to słowo jednak wkurza i chciałby uciekać od niego na dwie mile to zareaguję na finiszu wymownym milczeniem albo modnym słowem spoko i tyle wiadomość z ostatniej chwili na słowo spoko zareagowała pani polonistka która zarzuciła swemu uczniowi żałosną manierę i ubogi zasób używanych zwrotów to twoja wielka wada marku ale może z wiekiem ci to minie i wtedy staniesz się człowiekiem operującym bogatszą polszczyzną mam radę czytaj mądre książki wsłuchuj się w ludzi wtedy słowo spoko ci się na pewno znudzi

 

 

 

14.

CHCIAŁA BYĆ SWATKĄ

 

i się nie udało uparty wnuk miał w nosie zabiegi słodkiej babci zresztą on nie słuchał nikogo był niezależny samodzielny i samorządny niczym związek zawodowy

wybrał takie studia po których nie ma pracy i to studia na drugim końcu w krakowie tak bardzo pragnął oderwać się od męczącej rodzinki filozofem nie został więc wrócił do mamusi i tatusia zamieszkał znowu z rodzicami aby pracować w spożywczym sklepie wojnom domowym nie było końca gdyż synek znalazł nowe hobby w postaci alkoholowych wyskoków tato szczególnie poczuł się dotknięty nie mógł się chwalić jackiem kto to słyszał żeby po studiach być zwykłym sprzedawcą babcia postarzała się do tego stopnia że wyglądała jak leżąca mumia przestała reagować na cokolwiek jak bezbronna roślinka i wtedy stał się cud jacek przeszedł wewnętrzną rewolucję obcałowywał babcine dłonie próbował ratować to co nieuchronnie uciekało przepraszał również matkę za swoje zachowanie przysięgał że wódę rzuci w cholerę tak rzeczywiście się stało jacek zmienił się nie do poznania był uczynny a zabiegi pielęgnacyjne przy babci traktował jak swój zasrany obowiązek babcia umarła gdy wnuk był w kościele na niedzielnej mszy jeszcze zdążył kupić w sklepie ulubione ptasie mleczko dla babci zdziwił się bardzo że tym razem to ona była taka przekorna i zrobiła go w konia miała w nosie zabiegi słodkiego wnuka i zatęskniła za innym światem minął rok od pogrzebu a brodaty jacek w spożywczaku przypomina filozofa

 

 

 

 

15.

KIEDYŚ ZACHWYCAŁAM SIĘ WIELKIMI MIASTAMI

 

wychowana w małej zabitej dechami wiosce pragnęłam wyrwać się z tego bagna jak mi się wydawało nie miałam tutaj możliwości dusiłam się ta wiocha zabierała mi szanse przeklinałam sąsiadów którzy zaglądali do garnków i po kilka razy przychodzili do moich rodziców dwie starsze panie odwiedzały systematycznie babcię plotkowały ile wlezie i śmiały się przy rubasznym  opowiadaniu różnych historyjek cała ta machina dziwnej bliskości kręciła się ale po wielu latach i zmianach w moim życiu znowu zatęskniłam za tamtym światem to w dużym mieście jest mi ciasno anonimowy tłum przeszkadza oddychać nieżyczliwość szaleje na potęgę wszędzie ktoś się rozpycha ludzie drą się i wyzywają  choćby przy kasach biletowych kierowcy na pieszych a piesi na kierowców kolejka za lekarzem przypominałaby wojnę ale na całe szczęście ratują sytuację przydzielone numerki w marketach każdy zapatrzony w swój wielki wózek wkurzony że musi czekać bo ktoś tam ją wstrzymuje w autobusach można najeść się wstydu i chamstwa w dużym mieście rozkleiły się normy i więzi w bloku sąsiad tylko na korytarzu spotyka sąsiada nie ma odwiedzin nie ma szczerości jest serial udawanej przyjaźni żeby kogoś odwiedzić trzeba się wcześniej zapowiadać umawiać nikt nie ma czasu to nowa stara śpiewka niedawno jechałam pociągiem z miejscówką zakleszczona między dwóch rozkraczonych młodzieńców nie pomagały moje najpierw delikatne a potem mocniejsze uwagi pół trasy przestałam na korytarzu nikt z pozostałych pasażerów nie pisnął ani słowa jakbym była powietrzem miałam wrażenie że byli to ludzie na poziomie i wykształceni starszy mężczyzna czytający powieść  tokarczuk pani w średnim wieku pochłaniająca żulczyka młode małżeństwo zajęte rozwiązywaniem ambitnych krzyżówek przy oknie zaś siedziała zamyślona piękna dama w okularach i wystukiwała coś na swoim tablecie do warszawy do kuzynki przyjechałam rozdrażniona miałam pobyć tydzień a już po jednym dniu odechciało mi się z tą materialistką  przebywać uciekłam kuzynka nie zatrzymywała mnie wcale pożarłyśmy się bo stwierdziła że coś mam z głową nie wiem czy to ona czy ja się tak strasznie zmieniłam

 

 

 

 

16.

CHORA JESTEM ALE KOGO TO OBCHODZI

 

trzydzieści pięć lat zapierniczałam fizycznie w fabryce i doczekałam się skrzywienia kręgosłupa zapalenia ścięgien ledwo łażę  ból niesamowity ale ratuję się tabletkami opaskami uciskowymi kula to moja dodatkowa noga obaj synowie wyfrunęli z domu dzwonią codziennie z tej irlandii ale telefony mnie przecież nie uzdrowią poza tym psychicznie dobrze się czuję całe szczęście że jeszcze mam pamięć i głowa pracuje mam dobrych sąsiadów którzy nieraz wyciągają pomocną dłoń w różnych sprawach jeden z nich to moja złota rączka mogę do niego się zgłosić w każdej chwili jak coś się w mieszkaniu zepsuje nie jestem jednak szpilką wetkniętą w poduszkę nie mogę siedzieć cały czas w czterech ścinach trzeba zrobić zakupy popatrzeć na widok za blokiem posiedzieć na ławeczce z sąsiadkami my tutaj na osiedlu mamy taką babską grupkę czterech koleżanek umawiamy się na trzynastą  na ulubionej ławeczce poplotkujemy sobie wyżalimy się najważniejsze że człowiek może trochę pooddychać świeżym powietrzem wśród tych drzew i krzewów popatrzymy na ptaszki i pieski spacerujące ze swoimi właścicielami do kościoła w każdą niedzielę też chodzimy razem dla mnie ważne że to niedaleko i tak życie mija mieszkam sama mąż znalazł dużo młodszy model ma teraz syna w wieku naszych wnuków nie utrzymujemy żadnych kontaktów niech sobie żyje ze zdrową księżniczką spotykam go przypadkowo i nie mogę uwierzyć że był kiedyś mi najdroższy że napisał z wojska sto czternaście zakochanych listów

 

 

 

 

17.

NIEUDANE WIERSZE

 

rozpleniły się na potęgę pełno ich aż biorą człowieka mdłości miłosne powtarzanki albo dziwaczne kombinacje słów z grubą przesadą zbyt kategoryczne tezy poeci omijają tematy współczesne sprawy na czasie powielają oklepane oczywistości chcą zapewne być skierowani ku uniwersalnym prawdom ale to metoda na literackie samobójstwo dlaczego nie bazują na własnych doświadczeniach i obserwacjach a kradną cudze treści i jeszcze je przekręcają na swoją modłę są w nadmiarze poeci mrużący oczka do czytelników chcąc się na siłę im przypodobać dosyć mam i takich którzy ponuro patrzą w sufit i niby odkrywają amerykę nie ze mną te numery bruner część posiłkuje się nieśmiertelnym rymem jednocześnie w rytmie próbując znaleźć sprzymierzeńca te zabiegi ryzykowne bo wiersz przeważnie przypominać zaczyna monotonną jazdę pociągiem stukaniem bardziej do spania zachęca niż do działania i wyciągania jakichś ważnych wniosków patos to kolejna brzydka cecha wiersza nieudanego odrzuca na odległość to nadęty wykład jakiś lub przemówienie sztucznego pawia przy takich utworach dostaję często niezdrowego ataku śmiechu choć ich autorom o inny efekt chodziło kończę oto żonka wysyła mnie do sklepu lodówka pusta nie ma co jeść mój mężu poeto idź po chleb i coś do chleba bo twoim pisaniem się nie najemy nie gniewaj się wierszu że na koniec tak ciebie oszpeciłem następnym razem nie pozwolę by małżonka tak nachalnie weszła nam w paradę

 

 

 

18.

NIE ZAŁOŻYŁ RODZINY

 

chociaż miał szansę i to niejedną teraz siedzi wpatrzony w laptopa i pochłania wszelkie wieści polityczne społeczne kulturalne udziela się w mediach społecznościowych komentuje rzeczywistość wspomnieniami wraca do czasów dzieciństwa kiedy był dla babci całym światem w końcu wyrósł jak to się mówi na człowieka wykształcił się miał być polonistą całą gębą a tu niestety przykra niespodzianka od samego początku męczyła go praca zawodowa dzieciaki wnerwiały i nie dawał sobie rady z natłokiem obowiązków brak dyscypliny na lekcjach był gwoździem do trumny dał sobie spokój z tą katorgą znalazł pracę w biurze to był strzał w dziesiątkę zaczął dostawać nagrody i pochwały od szefa ale to nie wystarczyło do życia w raju zawodowo spełniony nie miał szczęścia do kobiet trafiał na słodkie żmije sztuczne aktoreczki to one dawały mu kosza facet z sześćdziesiątką na życiowym liczniku znalazł najwierniejsze przyjaciółki w postaci książek od trzech lat jest czytelnikiem numer jeden w bibliotece na swoim osiedlu wykorzystuje własne oczytanie w wirtualnym świecie bryluje w trafnych ocenach faktów i ludzi ma sporą grupkę znajomych ale przyjaciela nie ma niestety żadnego babcia od dziesięciu lat spogląda na niego tam z góry na matkę z kolei on nie chce nawet patrzeć tu na dole  od kiedy poszła za kasą poznając nowego faceta ojciec zapewne żyłby do tej pory po ucieczce żony ożenił się z wódeczką której poświęcał każdą chwilę wątroba nie wytrzymała takiej dawki alkoholowych atrakcji ojczulek był podwójnie nieszczęśliwy i niespełniony wiele razy narzekał że nie ma chociaż jednego wnuka a taki dumny sąsiad  gienek jego rówieśnik chwalił się sukcesami muzycznymi pięknej wnuczki hanny i grającego na bramce w drugiej lidze dwumetrowego wnuka jacka

 

 

 

 

19.

WSZYSCY DBAJĄ

 

żeby podnosił sobie ciśnienie mamusia zrzędliwa nic się jej nie podoba narzeka na synka przyczepiła się do jego wystającego brzucha i krzywych zębów że nie zadbał o  aparat na dodatek wyśmiewa jego śmieszne zarobki skoro taki marek był marnym uczniem a teraz produkuje banknociki i obsypuje rodziców co rusz prezentami również w pracy nerwowa atmosfera po ostatnich decyzjach kadrowych szefa o mały włos i on nie wyleciałby z roboty udało się zażegnać kryzys ale zagrożony jest nadal wśród sąsiadów jest na tapecie że stary kawaler z niego i nie umie dowcipkować biorąc wszelkie żarty i ploteczki na poważnie z kobietami lepiej nie mówić robią go w konia lub raczej w balona nie potrzebują romantycznego dziwaka który nie ma samochodu i mieszkanie ma bardzo skromne jedynie w kontaktach ze zwierzętami odnosi same sukcesy przygarnął bezdomnego psa burka który odwdzięcza się codziennym lizaniem palców i twarzy patrzy na niego czworonożny staruszek z miłością i żyje w zgodzie z innym lokatorem malutkiej kawalerki mianowicie kotem filipem całe szczęście że mamusia z tatusiem mieszkają osobno bo by pogonili błogosławioną zwierzęcą parę stoczył prawdziwą wojnę domową w udowadnianiu swoich racji starzy nie mają nic do powiedzenia bo przecież jest na swoim dla zdrowia zrezygnował nawet z oglądania telewizji sprzedał prawie za darmo odbiornik gadające kłócące się na antenie głowy doprowadzały go do szału  wścieka się na to miasto z ludźmi zapatrzonymi w swoje ważne sprawy ze strasznymi egoistami materialistami  dusi się w tym zbiorowisku obojętności sztucznych uśmiechów cholernych zazdrośników dumnych i wygodnych kierowców gotowych wjechać do wnętrza sklepu gdyby tylko była taka możliwość nawet ostatnio na cmentarzu dostał ostrą reprymendę od starszej kobiety którą wkurzyło że skrócił sobie specjalnie  drogę do grobu dziadka przechodząc na złość koło jej ławki zostawił ślady butów na wygrabionej ziemi chamski człowieku niech cię szlag trafi usłyszał finałowe syczące słowa przeprosiny nic nie pomogły nadęte babsko odwróciło się na pięcie za godzinkę był już przy piesku i kotku tylko one popatrzyły na niego po ludzku

 

 

20.

ULOKOWAŁEŚ SIĘ SPRYTNIE

 

w małym spokojnym miasteczku a u mnie nic ciekawego wycieczki od lekarza do lekarza żona też chora nie wyłazi z mieszkania bo ma straszne kłopoty z chodzeniem niedzielne msze święte odbywa w stołowym pokoju przed telewizorem uwiązany jestem jak przy budzie pies no nie śmiej się człowieku za jakiś czas i ciebie czekają takie atrakcje najbardziej żałuję tych rybek uwielbiałem wędkować musiałem jednak temu hobby podziękować teraz przymusowo choć z trudem organizuję łowy tańszych rzeczy w marketach musimy z żoną oszczędzać dzieci założyły rodziny i nie mają czasu dla starych wapniaków telefonują wprawdzie często ale tylko po to by sprawdzić czy jeszcze żyjemy taka prawda ja nie kłamię kto wie jak to będzie dalej marzeń nie mam wcale chyba zanudzam swoim monologiem więc przepraszam że taki jestem zgorzkniały jednak po osiemdziesiątce nie myśli się jak młodzieniec i nie skacze się do góry by dosięgnąć gwiazd jeszcze ten hałas za oknem mnie dobija samochód za samochodem mniej nerwowo się żyło kiedyś w wiosce tutaj z sąsiadami tylko krótkie dzień dobry na powitanie bo zaraz uciekają do swojej pracy albo strzeżonej życiowej dziupli pozbyłem się w tym mieście radości i wiary w ludzi jeszcze w małych dawkach odzywa się do mnie żona ale coś czuję że ona gaśnie

 

21.

LUBIĄ GO KOBIETY

 

za ten dowcip nieudawany i zalotny błysk w oku zawsze powie jakiś kwiecisty komplement nie wywyższa się i nie udaje pawia zębami śnieżnymi czaruje niczym żywa reklama z takim gościem można nie tylko konie kraść ma też i wady czasami coś go wkurzy i wtedy wystrzeli w przestrzeń jakieś niecenzuralne słowo ale w jego ustach brzmi ono naturalnie i jest wytłumaczalne natomiast nie ma on szczęścia do facetów z którymi wszedł w spór zbiorowy w środowisku płci brzydkiej uchodzi za odszczepieńca błazna i dziwaka stał się bohaterem wielu męskich plotek nazywano go już gejem ciotą alfonsem fajtłapą i wieloma innymi określeniami których w tym wierszu czytelnikom oszczędzę nie walczy z tymi pomówieniami to jego taktyka ma przy tym ostatnio poważniejsze problemy najważniejsza dla niego kobieta chora mama potrzebuje natychmiastowej pomocy czyli stałej opieki do tej pory radziła sobie jako wdowa w miarę dobrze ale teraz przypomina bezbronne dziecko uwielbienie ze strony kobiet nie załatwi tutaj sprawy musi nasz bohater porozmawiać z bratem co mają obaj zrobić żeby jako synowie mogli zasłużyć na uśmiech matki

 

22.

NIE BĄDŹ TAKA NASTROSZONA

 

lodowaty kraj jest tylko w twojej głowie niepotrzebnie produkujesz sobie wrogów nie wszyscy tacy źli jak ich malujesz w swoich nieprzyjemnych doskonale wymodelowanych wierszach obecna twórczość niedostępnej koleżanki to pewnego rodzaju przegięcie i to grube świat nie składa się kobietko z samych diabłów rogatych albo fałszywych aniołów izolacja pozwala ci na wyjątkowo skuteczne pranie po pysku przyjaciół po piórze nie umiesz szczerze porozmawiać zawsze przeczuwasz jakiś spisek niby fajna babka z ciebie na pierwszy rzut oka ale czym dłużej się z tobą rozmawia tym bardziej się odechciewa gadania lepiej przestać dla własnego zdrowia i zakończyć słowną szarpaninę konsekwentnie zabijasz atmosferę długo przygotowywanym smrodem głowę unosisz wysoko bo wiesz że poezja przez ciebie pisana kąpie się w komplementach uznanych krytyków jutro znowu się spotkamy na warsztatach będę musiał patrzeć jak siedzisz w kącie sali otoczona zdziwionym norwidem nikt nie zada ci żadnego pytania bo przygotowana jesteś na podziw

 

 

 

23.

ZASKOCZYŁAM SWOJĄ WIEŚ

 

wróciłam do niej po trzydziestu latach z hakiem nacieszyłam się wielkomiejskim życiem nie stałam się szczęśliwszą osobą mam już siedemdziesiątkę na karku tęsknię za spokojem nie podniecam się ilością sklepów kawiarń marketów centrów handlowych tłumy ludzi nie przełożyły się na ilość przyjaciół wciąż bożena z ukochanej wioski to moja najlepsza przyjaciółka jesteśmy znów sąsiadkami na okazyjne mieszkanie  w dawnym popegeerowskim bloku dałam się skusić ogrzewanie mam z kotłowni jak i ciepłą wodę a jaki piękny widok z balkonu na znajome pola i  bukowy las nie muszę słuchać szumu samochodów dwa sklepy spożywcze w zupełności wystarczą mąż też zadowolony bo lepiej mu się oddycha już tak nie kaszle i nie dusi się śmierdzącym powietrzem od spalin żyjemy wolniejszym tempem samochodu nie mamy ale jest podmiejski autobus do miasta mogę przyjechać w każdej chwili na przykład do lekarza częściej zaczęły nas odwiedzać miastowe dzieci i wnuki sama się dziwię że kiedyś uciekłam z tej wioski do miasta w poszukiwaniu raju a teraz z jeszcze większą radością wróciłam do mojej krainy dzieciństwa tutaj na miejscowym cmentarzu kiedyś spocznę rozgadałam się niepotrzebnie może tym pana strasznie nudzę a pan mieszka w małym spokojnym miasteczku mądry wybór panie młodszy połączenie wioski z miastem takie dwa w jednym o tym teraz wielu marzy

 

 

24.

LIRYCZNY POETA

 

chwalony przez panią małgosię on codziennie wkleja w necie nowy erotyk i może natychmiast liczyć na cudowny odzew ze strony zakochanej czytelniczki u lirycznego poety nie ma brzydkich wyrazów jest normalny w przeciwieństwie do mnie czyli nerwowego chaotycznego cudaka pani małgosia doradzała mi ostatnio na czacie żebym brał przykład z jej uwielbianego autora to mistrz nad mistrze wtedy pojawi się być może i ona na mojej promocji z poprzedniej zrezygnowała z uwagi na charakter dziwnej i nie w jej typie twórczości powinienem się zmienić wtedy zyskam wielbicielkę mógłbym także zadbać o siebie jako człowiek schudnąć poprawić fryzurę bo na to też patrzą kobiety liryczny poeta napisał już z tysiąc słodkich wierszy a przy tym pięknie wygląda jest wyjątkowo przystojny jego zgrabna tkliwa poezja dostosowana do miłej powierzchowności każdego roku liryczny poeta wydaje dwa tomiki swoich utworów niedługo będzie już dwudziesty czwarty czuła kobietka szykuje się by otrzymać kolejny z romantycznym wpisem pani małgosia o własnym mężu całkiem zapomniała bo ją nudzi żyją oboje tylko z przyzwyczajenia oczami wyobraźni przenosi się do krainy w której mężczyzna gładzi jej ciało mówi słowo kocham i przyrzeka wielką miłość wśród szumu fal morskich i niebiańskiej ciszy zapracowany małżonek nawet nie wie że go żona w myślach zdradza on cieszy się że ma kobietę która go nie wnerwia i jak pies nie szczeka

 

 

 

25.

W SWOICH WIERSZACH

 

nie przymilasz się do czytelnika nie ma u ciebie sztucznych zalotów każdy za to znajdzie część własnego życia i różnych sytuacji nie wchłaniasz poezji modnej i się jej nie podporządkowujesz nie udajesz też mistrza słowa któremu woda sodowa uderzyła do głowy piszesz po swojemu nie chcesz być taki sam jak inni wręcz się bronisz przed jakimkolwiek naśladownictwem twoje wiersze rodzą się w czasie codziennych spotkań z ludźmi mogą powstać wcześniej lub później ale tematów ci nie brakuje wiesz że ogromna rzesza poetów zachwyca się przyrodą naturą słodkim tchnieniem wiosny może dlatego zmęczony jesteś tymi bez przerwy powtarzanymi oczywistościami widzisz piękno gór i lasów nie jesteś pozbawiony łączności z kosmosem wolisz jednak nie powtarzać za chórem aniołów gotowych i wzniosłych formułek spytała się ciebie dziewczyna czy opisujesz istniejących konkretnie polaków odpowiedziałeś że tak oni są paliwem i ciągłym natchnieniem ale nie ma metody by z imienia i nazwiska poznać twojego bohatera śledztwo pożeraczy wierszy skazane z góry na porażkę bo w jednym człowieku skumulowałeś plusy i minusy wielu osób

 

 

Grzegorz Chwieduk

 

 

GRZEGORZ CHWIEDUK. Rocznik 1962. Ukończył polonistykę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Słupsku. Pracuje w Zespole Szkół w Kępicach jako nauczyciel bibliotekarz. Autor tomików „Pamiętam wiele” (2009) i „Z pragnienia jesteśmy” (2010), zbiorku fraszek „Fraszki bez maski” (2000) oraz książki pisanej prozą „Worki myśli” (2019). Mieszka w Kępicach.

PODZIEL SIĘ

Do góry