Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Grzegorz Malecha
Wiersze

1.

trzech tenorów

 

na mickiewicza po wódce śnię zimę
idziemy wzdłuż linii tramwajowej do żabki
(są to rejony grząskie poetycko
ale żabka otwarta jest najdłużej)
pół tora i półtora to trzy litry czyli litr na głowę
tu jest zwrotnica tam zwrotnik koziorożca
a se ma for i dom literatury w łodzi
będziemy słuchać nirvany i tych panów
z wąsami z filcu nietypowo wiem
trzech mc i jeden dj

– boysband
– nie beastieboys

 

 

 

2.

libacja

 

skoro kształt definiuje istnienie przedmiotu
a wódka przybiera kształt naczynia
ergo wódka definiuje istnienie przedmiotu badań

przeprowadzając dowód na istotę rzeczy
tezą niech będzie kieliszek
antytezą przełknięcie
toast stanowi wyjątek

 

 

 

3.

biała dama

 

na końcu fugi gdzie skala spotyka się z niebem
pierwsze dźwięki son qual nave uderzają we mgle
o twardy komunistyczny beton

fasada pałacu rezonuje
w pustych oknach kierownictwa kombinatu
wiatr wyje jak ostatni kastrat

 

 

 

4.

na tym polega współistnienie

 

kiedy byłem mały każdy chciał być jak walter zenga
messi nie istniał jeszcze w zbiorowym szaleństwie
wiejskich orlików – gminne drogi nie zaprzątały
świadomości mas – ogólnie rzecz biorąc
orientacja rosła powoli jak ściany
elektrowni w żarnowcu

 

 

 

5.

antymateria

 

codziennie odkrywam w niej ślady wielkiego wybuchu

fragmentarycznie
popiół nieład asymetrię
rozszerzone źrenice
i ból głowy

niebezpieczną drogę
ostrze noża
na błękitnym szlaku
przepustowość żył
kiedy kroi mięso dla ekspres kebab

(obiecałem że wykorzystam tę frazę
jeszcze przed końcem świata)

z precyzją chirurga

 

 

 

6.

***

 

odpalam papierosa i oto jest
podmiot liryczny duch święty
i dym

gołębica opuszcza gniazdo
tu na górze jest zimno
wieje północny wiatr
zacina deszcz

papieros – cni mi się
przeciągam wiersz

przeszywam go chłodem
gołębica wraca z głowicą

żar parzy w usta

 

 

 

 

7.

tu nauka nie działa

 

na wietrze
kikuty drzew

matrwe płody trzód [zakop]
przy drzwiach obory

czarna magia na moc
w noce białe
jak mleczna droga
nad jeziorem

i czekolada
z orzechami od wujka
z ameryki

wszyscy obserwują
komu powodzi się
dobrze a komu źle

a licho wie
jak nie spało
tak nie śpi

 

 

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Grzegorz Malecha, rocznik 1979, od 2000roku mieszkaniec Pomorza Środkowego. Wiersze pisze od czasu do czasu, publikuje tu i tam, większość czasu spędza jednak na czytaniu lepszych. Miłośnik miejsc opuszczonych i zapomnianych, fotograf amator, ojciec i mąż, właściciel domu z ogrodem i kota.

PODZIEL SIĘ

Do góry