Agnieszka Kłos Wyższa czułość

Wyższa czułość

Agnieszka Kłos

//

  • Redakcja: Jacek Bierut
  • Korekta: Grzegorz Hetman
  • Opracowanie graficzne, ilustracje, skład: Artur Skowroński
  • Liczba stron: 200
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-955516-2-8
  • Cena: 20 zł (+ 5 zł wysyłka)

Zrozumieć Wrocław lub dowolne polskie miasto z komunikacją miejską w XXI wieku.
Przeczytajcie „Wyższą czułość”.

„Wyższa czułość” Agnieszki Kłos to nowa jakość gatunkowa, wolna, sylwiczna ucieczka poza gatunki. Gdzieś na odnalezionym przez autorkę styku liryki, epiki, dziennikarskiej uwagi i dociekliwości, udało się zapisać coś, co jest bliższe człowiekowi niż literaturze, choć nie jest przecież nieliterackie, bo wciąż jest i stylem, i językiem, i interpretacyjnym pojazdem.

Mocną stroną tomu jest kondensacja wypowiedzi, skrótowość, lapidarność, przy jednoczesnym zrozumieniu istoty języka i współczesnej komunikacji. Dialogi nie tracą nic przy swojej lapidarności – przeciwnie, pokazują, że krótkie formy mają olbrzymie zalety.

Czy to miasto podsłuchane przez narratorkę znajduje swój rytm, czy jest jednak odwrotnie?

W warstwach lirycznych „Wyższa czułość” wydaje się być kroniką egzystencji, krążeniem po dzienniku wydarzeń. Ten tom grzebie w tkance urbanistycznej miasta, w języku jego mieszkańców i ich relacjach. Zwykle to doraźna rejestracja sytuacji, składających się na sekwencje wnikliwego obrazu współczesności z pełnym zapleczem historii, pamięci historycznej, globalizacji kultury, wykluczeń, społecznych emocji, niedoskonałości i pragnień. Żywy plan miasta zostaje tu uchwycony i zatrzymany w najżywszej i najbardziej zmiennej jego warstwie – języku, traktowanym nie tylko jako świadomy przekaz i informacja, ale także jako ładunek podświadomości wraz z nieoczekiwaną lirycznością lub humorem.

Język wypluwany przez pasażerów tramwajów, pociągów, postacie, które przychodzą do narratorki we śnie, by dopowiedzieć kolejną historię, to być może główny bohater tej książki.

W warstwie narracyjnej „Wyższa czułość” nie ogranicza się do podążania za językiem ulicy, jest także mocno nacechowana lirycznym i epickim pulsem narratorki, żywo reagującej na rzeczywistość. W warstwie fabularnej obok zapisu reporterskiego, skoncentrowanego na szczególe, otrzymujemy bardzo wyraźny zwrot w stronę podświadomości, choćby w sporych partiach opartych na zapisach snu, przeplatanych rzeczywistymi obrazkami naocznego „dziania się” świata i miasta. Te teksty wręcz się wydarzają, przesuwając się po osiach dynamicznej, bezwzględnej rzeczywistości XXI-wiecznego miasta. Sny stają się buforem rzeczywistości, wrażliwym komentarzem, odsłaniają pierwotne, często nieuświadomione sploty ludzkiej uwagi z miejscem zamieszkania. „Wyższa czułość” to kontakt w obie strony. Znajdziemy tu wiele dowodów na to, że tak jak ludzie mają olbrzymi wpływ na miejsce, w którym żyją, tak to miejsce, mimo nasilających się także w kulturze mechanizmów globalizacyjnych, ma spory wpływ na swoich mieszkańców.

To tom czasu i przestrzeni. Mimo swojej obszerności (setki tekstów) bardzo „szybki”, o wartkiej narracji, często wręcz kojarzący się zapiskami internetowymi lub dziennikarskimi. W swojej mozaikowej mnogości obrazów i odniesień, a także zmienności topograficznej (z dominującą rolą Wrocławia), precyzyjnie i odważnie buduje potężny i ruchomy, mnogi świat podmiotu lirycznego. Zapis miasta i akcji rozgrywa się na zacieranej osi czasu, rozpiętej na podobieństwo zapisów sieciowych w „wiecznym tu i teraz”. Czas, niejako „wieczne trwanie”, ale też czas wewnętrzny, jest ważnym bohaterem tej książki.

Sny narratorki odgrywają w książce rolę równoprawną z „rzeczywistością”, rozumianą także jako wypadkowa traum wojennych, przesiedleń, prześladowań, choć te są przede wszystkim niestrudzonymi dostarczycielami humoru sytuacyjnego i językowego, a także inicjatorami niekończących się zbiegów okoliczności, podobieństw, zachwytów i niespodzianek.

Ktoś, kto mówi w tych tekstach, chętnie oddaje głos bohaterom anonimowym, przechodniom, także samemu miastu. Niczym auratyk, medium, porusza się po okaleczonych miejscach, pozwala się „nawiedzać” postaciom. Swoje kwestie wypowiadają psy, przedmioty i drzewa.

„Nawiedzone teksty”, o jakich pisał Jacques Derrida, to istotna spuścizna po okaleczonych narracjach wojennych i zagładowych, w których na plan pierwszy wysuwa się atmosfera niezwykłości, grozy, obecności sił wyższych, cudu, który pomógł przeżyć. „Wyższa czułość” oddaje hołd bezimiennym bohaterom historii, a także jest pochwałą miasta – Wrocławia dziś, w kontekście jego trudnej historii.

Sny o Wrocławiu zostały przez narratorkę potraktowane jako poważny, obiektywny, realistyczny, wierny prawdzie i szczegółom opis tego, co umknęło uwadze świadomości.

Wrocław i Dolny Śląsk za sprawą autorki otrzymuje nową opowieść o fenomenie miejsca, które prowokuje twórców do ustanawiania i poszukiwania wciąż nowych form poetyckich (w tomie wyraźnie manifestowane jest znoszenie tradycyjnego podziału na poezję, prozę, reportaż i dramat). Polifoniczna opowieść o mieście i miasta stanowi ważną odpowiedź na istnienie i twórczy rozwój w tym mieście awangardy.

Fantazja, groteska, humor sytuacyjny, rozprawa z pozorną lekkością egzystencji w sprawdzalnych i powtarzalnych warunkach. „Wyższa czułość” wpisuje się w dopełniający się balast kulturowy Wrocławia. To w końcu książka, która wyrosła dosłownie w mieście otwartym na wielość języków sztuki i wypowiedzi poetyckich.

/

/

/

/

Do góry