Jacek Bierut Przesieka

O „Przesiece” Jacka Bieruta
Marta Mizuro

Przesieka, Trakt, Dukt – drogi, po których chadza Jacek Bierut jako pisarz, czytelnik, redaktor i wydawca. Chyba jednak przede wszystkim pisarz dywagujący o literaturze i odczytujący cudze teksty w szczególny sposób – dość odległy od akademickich ambicji, które wiązałyby się z chęcią, by być obiektywnym, oryginalnym w swoich interpretacyjnych pomysłach i poważnym na dodatek. Oczywiście, felietony z zasady takie właśnie nie są, ale też tekstom Bieruta bardzo często blisko do esejów. Jeśli spojrzy się na poszczególne z nich, wrażenie być może nie jest tak silne, całość jednak przypomniała mi zbiory esejów krytyczno-literackich z czasów, kiedy na długie, erudycyjne, ale nie naukowe analizy, było więcej miejsca w prasie, bo i więcej było prasy kulturalnej. Wiele z takich zbiorów czytałam i na nich się uczyłam uprawiania krytyki literackiej. Teksty, które składają się na Przesiekę, na ogół długie nie są, bo wiele z nich ukazało się w Internecie, gdzie na sążniste analizy może nie tyle nie ma miejsca, ile nie ma odbiorcy, który zechciałby poświęcić jakiejś lekturze więcej niż kwadrans. Nie są długie, powtórzę, lecz wyczuwam w nich ten sam rodzaj dawnej uważności i skupienia na szczególe czy elemencie czyjejś poetyki, dobranym tak, aby w niewielkim tekście można go było bardzo dobrze naświetlić. Przykładowo wybranym przez Bieruta elementem jest metrum w zbiorze Pół Marcina Sendeckiego, rzecz oczywiście ważna w liryce, ale dla mnie najnudniejsza pod słońcem, tu jednak przekazana tak frapująco, że szczerze polecam wejście na tę ścieżkę. A także inne, by zobaczyć, jak obejść patos i zadęcie, nie odbierając przy tym powagi przedmiotowi, o którym się pisze.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w „Odrze”

 

Jak kupić „Przesiekę” Jacka Bieruta

 

Jacek Bierut, Przesieka

PODZIEL SIĘ

Do góry