Najpierw przeczytałem dwa zbiory wierszy: 112 oraz Ostatni i pierwszy kajman, potem zbiór opowiadań Rzeczy robione specjalnie, a teraz, w pdf-ie, Obietnicę, nowy zbiór wierszy. Bardzo lubię wszystkie książki Emilii Konwerskiej, nawet nie wiem, którą najbardziej.
Piotr Sommer
______________________________________________________
Nie wiem, jak ona to robi, ale mam wrażenie, że Konwerska przygląda się językowi jednocześnie z zewnątrz i od środka. Może łatwiej to zrozumieć, jeśli wyobrazimy sobie poezję jako rodzaj architektury: jak to możliwe, przebywać w jakimś domu, a jednocześnie oglądać go, powiedzmy, od strony zdziczałego ogrodu? Przytoczony w drugiej części książki cytat z Uniki Zürn sygnalizuje analogiczne rozdwojenie perspektywy: „Ten, kto przedstawi naraz tygrysa i ucieczkę przed tygrysem wygrywa i jest mistrzem” (tłum. Małgorzata Łukasiewicz). Ta, która naraz pisze i przechytrza własne pisanie, prowadzi nas w zaskakujące miejsca w nas samych… Ale co to znaczy „w nas”? Czym różni się wnętrze od zewnętrza? „Nie sposób odróżnić wnętrza/ dopóki nie pojawi się ból// rzadziej przyjemność” – czytamy w jednym z wierszy. Konwerska pisze z niemożliwego miejsca, w którym dopiero wyłaniają się (te i inne) doznania. Pisze po swojemu: jest to poezja osobna, może nawet osobliwa, każdorazowo wymagająca zupełnie innego podejścia, i właśnie za to szczególnie ją cenię.
Julia Fiedorczuk
Partnerem Wydawniczym książki jest Wrocławski Instytut Kultury w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego.