Recenzja. Film. Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Miłość we współczesności
Amelia Tyran

Miłość jest postrzegana przez nas jako temat rzeka. Poniekąd trudno się z tym nie zgodzić. Zacznę od tego, że nie potrafimy określić, kiedy człowiek zaczął odczuwać miłość. Nie mamy pewności, którym rodzajem człowieka wtedy byliśmy. Czy było to w pierwszym – australopitek – czy w ostatnim etapie – homo sapiens – ewolucji człowieka? Podejrzewam, że tego raczej już nie zdołamy się dowiedzieć. Jednak rzecz, o której jestem przekonana, to fakt, że uczucie, jakim jest miłość, nie przestało ewoluować. Nie mogę wypowiadać się o czasach, które sięgają czterech milionów lat wstecz, ale już inaczej w przypadku współczesności. Nie jest to wielkim odkryciem, że żyjemy w świecie, gdzie wszystko dzieje się nienaturalnie szybko. Mamy zupełnie inne poczucie czasu niż kiedyś. Doświadczamy niezwykłego przeskoku w kategorii technologii – coraz nowsze urządzenia czy choćby pojawienie się sztucznej inteligencji i jej doskonalenie. Przez co ludzie zaczęli się inaczej komunikować, a emocje stały się raczej – ujęłabym to – powierzchowne. A jeśli mowa o komunikacji, to musimy spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że ta dziedzina nie jest naszą mocną stroną. Nie potrafimy dostatecznie wyrażać swoich uczuć czy emocji, ale nie jestem fanką stwierdzenia, że jest to wina emotikonek, które zastąpiły nam jednym serduszkiem całe istotne zdanie „Kocham cię”. Jednak nie oznacza to, że się z tym całkowicie nie zgadzam. Chodzi mi bardziej o to, że owo spostrzeżenie jest stanowczo za ogólne, gdyż składa się na to jeszcze wiele innych czynników. Chociażby w wyniku ewolucji człowiek zmienił swoje wartości, ale nie jest w stanie zmienić swoich wewnętrznych potrzeb. Nawet w kontekście miłości zauważmy, że mimo iż nie u wszystkich jest ona na podium w rankingu wartości, to każdy z nas jej potrzebuje – bez wyjątku. Jednak pytanie, na które chciałabym odpowiedzieć, to jak współcześni ludzie postrzegają miłość.

Postanowiłam, że nie zacznę stricte od samego człowieka, ale od czynników, które wpływają na jego decyzje i postrzeganie świata. Dla wielu zabrzmię, jakbym była zacofaną outsiderką, ale uważam, że media społecznościowe odgrywają w tej kwestii niemal kluczową rolę. Jeśli spojrzymy na to z logicznej strony, to kto – docierając do odbiorców praktycznie w każdym wieku – mówi, co jest dobre, a co złe? Otóż wszelkiego rodzaju influencerzy, w tym także i celebryci. Nieważne czy jesteś w życiu szczęśliwy, czy nie. Najważniejsze jest to, ile masz wyświetleń i polubień. Możecie się kłócić, a wasze życie wisieć na włosku, ale na koniec i tak dodacie post, rolkę czy relację z napisem „Życie jest piękne”, „Kocham życie” itp. Do czego już doszło? Ale w mojej głowie częściej pojawia się pytanie – dlaczego ludzie tak postępują? Dlaczego wybieramy scrollowanie, czy wrzucanie różnych rzeczy na swój profil, zamiast nawiązać z kimś relację?

Przez to zabieganie czujemy się samotni. Dodatkowo człowiek jest dosyć leniwy i dużo łatwiej nam jest czytać, oglądać, komentować treści, niż z kimś porozmawiać czy poznać, spotkać się. Jest to przede wszystkim dużo szybsze. Śmiem jednak twierdzić, że dużo gorsze jest to, jak media pogarszają naszą samoocenę. Cały czas porównujemy się z innymi, ale stajemy się bardzo oceniający wobec innych.

Aby nie wydać się gołosłowną, jako przykład odwołam się do filmu z 2025 roku – „Materialiści”. Myślę, że to niepodważalny przykład, jak rozumiana jest w tych czasach miłość. Główną bohaterką jest Lucy, która pracuje jako swatka. Uważa, że miłość to najłatwiejsza rzecz na świecie. Dla niej to czysta matematyka, logarytmy i dopasowania. Klienci mówią o swoich wymaganiach co do przyszłej drugiej połówki – na temat wzrostu, wagi, a nawet statusu materialnego. Jedna z nich miała duży problem ze znalezieniem partnera i wynajęła Lucy, żeby jej w tym pomogła. Jednak po czasie przyznaje, że ta cała agencja zatrudniająca swatki – w tym główną bohaterkę – nie ma sensu. Została umówiona na randkę z mężczyzną, który miał doskonałe do niej dopasowanie, ale podczas trwania spotkania chciał dopuścić się wykorzystania klientki na tle seksualnym. Więc czego to dowodzi? Jakie to dopasowanie ma znaczenie? Żadne. Agencja wie o kliencie tyle, ile sam im o sobie powie, ale nie mają pojęcia, jakim jest człowiekiem i to doprowadziło do tragedii w postaci pogorszenia komfortu psychicznego jednej z klientek. Ktoś może nie spełniać wszystkich wymagań i mieć bardzo niewielkie dopasowanie, ale to nie oznacza, że jest gorszym albo złym człowiekiem.

Ludzie desperacko pragną kogoś, dzięki komu nie będą czuć się samotnie. Oni zwyczajnie się tego boją. Co mówi również klientka, o której wspomniałam. Swoje „porażki” związkowe podsumowuje, że teraz umrze, pozostając sama. Mało tego – ludzie nie odróżniają poczucia własnej wartości od miłości. Inna klientka chwilę przed swoim ślubem powiedziała, że chce wyjść za swojego narzeczonego, bo sprawia, że czuje się wartościowa. I tutaj powinna zapalić nam się czerwona lampka. Bo zastanówmy się – czy naprawdę na tym polega miłość? Mamy czuć się wartościowi, dzięki komuś? Przeczytaj proszę to pytanie raz jeszcze. Absolutnie NIE! Ta odpowiedź musi tu wybrzmieć. Ty masz się czuć dobrze sam, sama ze sobą. Jesteś wartościowy niezależnie od tego, czy jesteś z kimś w związku, czy nie. Jednak, dopóki tego sobie nie uświadomimy, to nie zbudujemy trwałego i zgodnego związku. Dlaczego? Bo będziemy swoje szczęście uzależniać od swojego partnera. Od tego, że jest. Oczywiście z czasem może to się przeistoczyć w zachowania wręcz toksyczne. Miłość zupełnie nie na tym polega. W tym uczuciu chodzi o czucie się kochanym, nie wartościowym. Kochanym.

Wracając do naszej głównej bohaterki. Nie tylko z życia sercowego klientek możemy wiele wyciągnąć, bo sama Lucy daje nam przestrzeń do zadawania pytań i pomaga na nie odpowiedzieć. Na ślubie jednej ze swoich klientek mówi, że pragnie bogatego męża. Co zabawniejsze, mówi to do brata pana młodego, który jest w jej branży tzw. „jednorożcem”. Oznacza to, że jest idealnym kandydatem dla dowolnej klientki. Świetnie zarabia, jest wysoki, przystojny, inteligentny. Czego chcieć więcej? I tak właśnie pomyślała Lucy, gdy zaczęła się z nim spotykać. Spełniał wszystkie jej wymagania. Mieli idealne dopasowanie. Jednak da się wyczuć, że w powietrzu wisi jakieś „ale”. Owszem. Bo mimo tych wszystkich plusów, zabrakło najważniejszego. Lucy decyduje się rozstać z Harrym, ponieważ go nie kocha. Mówi mu to wprost – nie jest w nim zakochana. I teraz zastanówmy się nad inną rzeczą. Czy ona sama nie obaliła w ten sposób swojej teorii? A co z matematyką i logarytmami? Co z dopasowaniem? Przypomnę, że na początku filmu zdefiniowała miłość jako najprostszą rzecz na świecie, że to czysta matematyka, a małżeństwo umową biznesową. Gdyby jej teoria była prawdziwa, to czy rozstałaby się z Harrym? Szczerze powiedziawszy, uznałabym to za wątpliwe.

Jednak to nie jedyna rozterka, z jaką mierzy się Lucy. W jej życiu ponownie pojawia się jej były partner John. Powodem zakończenia ich związku był jego niski status materialny, którego Lucy nie potrafiła zaakceptować. Gdy spotykają się ponownie, da się wyczuć między nimi szczególną więź. W trakcie trwania filmu ponownie udaje się im do siebie zbliżyć, jednak nie ma to nic wspólnego z różnymi romantycznymi gestami. John pomaga Lucy – kiedy ta dzwoni do niego, on siada na chodniku i pokornie jej słucha. Niczego więcej nie potrzebowała. Pytanie brzmi, czemu zadzwoniła do niego, a nie do swojego obecnego jeszcze partnera Harry’ego? Dlatego, że w relacji z Harrym Lucy czuła pewnego rodzaju komfort, ale to nie miało nic wspólnego z miłością, którą cały czas darzyła Johna i która tylko rosła. Lucy decyduje się, aby znów spróbować budować związek z byłym partnerem.

John wypowiada to samo zdanie, co bohaterka na początku filmu. Znów słyszymy, że miłość to najprostsza rzecz na świecie. Ale trzeba zwrócić uwagę na jedno. To zdanie na początku i pod koniec filmu brzmi identycznie. Składa się z tych samych słów. Natomiast wydźwięk tych słów jest zupełnie inny. Bo John mówi to z inną intencją. Odpowiedzmy na pytanie – dlaczego miłość jest najprostszą rzeczą na świecie? By się kochać, nie potrzebujemy pieniędzy, odpowiedniego wzrostu, wagi, tylko siebie nawzajem. Czy to nie jest proste? Wystarczymy my sami. Nic więcej oprócz nas się nie liczy. I to jesteśmy w stanie sobie zapewnić. Nie ma mowy tu o żadnym dopasowaniu. Ona dobrze zarabiała, on ledwo wiązał koniec z końcem. Ona mieszkała sama w pięknym mieszkaniu, on ze współlokatorami w mieszkaniu, które rozpadało się od samego patrzenia. Ona chciała bogatego męża, on był biedny. Jednak mimo tych wszystkich czynników działających na niekorzyść w kwestii ich dopasowania do siebie, mieli cudowne łączące ich uczucie.

Odpowiadając na kluczowe pytanie – jak współcześni ludzie postrzegają miłość? Przede wszystkim nie rozumieją, czym dokładnie jest. Mylą z innymi odczuciami – wysokim poczuciem własnej wartości, akceptacją, komfortem. Do tego sami utrudniają całą sprawę. Gdyby wymazali wszystkie swoje oczekiwania i zwyczajnie umówili się z kimś na kawę. Oczywiście nie pytając o te rzeczy, które ujęlibyśmy w swoich wymaganiach. Spytajmy o ulubiony kolor, hobby czy jaki jest jego lub jej ulubiony film. Przecież tak byłoby zdecydowanie prościej. Jednak problemem są nasze ubytki w samoocenie i desperacka chęć ich zasklepienia. Napiszę coś, co wyda się banalne, lecz uważam to za idealne podsumowanie dla tego tematu. W człowieku przestańmy kurczowo trzymać się jego zewnętrza, a zacznijmy patrzeć przez pryzmat tego, jaki jest bez tych wszystkich innych rzeczy. Bo jedyne czego człowiek w życiu potrzebuje, to kochać i być kochanym.

.

.

.

Recenzja. Film. Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

.

Amelia Tyran (2009) – młoda autorka pisząca poezję i prozę. Uczennica Liceum Ogólnokształcącego nr 4 im. Orląt Lwowskich w Gliwicach. Występuje w młodzieżowych spektaklach musicalowych w Studiu Aktorskim Teatru Wit-Wit w Gliwicach. Zainteresowana psychologią, ukończyła rok akademicki 2024/2025 na wydziale Uniwersytetu Młodzieżowego na kierunku psychologii. Prowadzi własny podcast psychologiczny – Mela:Spotkania ze Sobą – na Spotify. Obecnie w trakcie procesu wydawniczego swojej debiutanckiej książki. W przyszłości planuje rozwijać się jako pisarka, psycholożka, psychoterapeutka i coach.

PODZIEL SIĘ