proza współczesna, wydawnictwo, pismo literackie

Fuck Berlin (fragment powieści)
Agnieszka Oknińska

Nasira była tą, która próbowała zachować równowagę w naszych turbulentnych życiach.

Miała troje dzieci. Dwaj starsi synowie już studiowali. Córka, razem z naszymi dziewczynkami chodziła do jednej klasy.

Nie wyglądała na Arabkę. Długie, brązowe włosy spływały lekką falą wzdłuż głowy i siadały miękko na ramionach. Cerę miała jasną. Ciemne oczy patrzyły z głęboką tęsknotą w dal.

Nasira pilnowała obowiązków innych i ze stanowczym spokojem wypełniała swoje.

Kiedy była z nami, pozwalała sobie na zmęczenie.

Przypadkiem dowiedziałam się, że bierze leki. Nie zamknęła drzwi do łazienki. Kiedy weszłam, połykała antydepresanty.

– Jeszcze nie działają.. Czasami nie mam sił wejść w nowy dzień. Tak, jakby słońce gasło. Nie mów na razie Melek – dodała cicho. – Ona i tak ma dużo problemów.

– Co się stało? – spytałam szeptem, żeby nikt nie usłyszał.

– Moi synowie zaczęli żyć własnym życiem. Randa za chwilę będzie dorosła. W domu jest tyle pustego miejsca. I ta cisza… Przy moim mężu czuję się przezroczysta. Tak, jakby mnie nie było.

Nasira była Syryjką. Rodzice przenieśli się do Niemiec, kiedy była małą dziewczynką. Zadbali o jej wykształcenie. Po śmierci taty mama przeniosła się do Turcji.

Męża wybrał jej ojciec. Kiedy zobaczyła, że Omar jest odpowiedzialny i dobry dla dzieci, pokochała go. Łączyło ich poczucie dobrego spełnienia obowiązku. Małżeństwo było kontraktem. Każda ze stron wypełniała jego punkty.

Opowiedziała nam o pierwszej miłości.

Ahmeda poznała krótko przed ukończeniem gimnazjum. Przygotowywała się do matury. Całe dnie spędzała w szkole, a w przerwach przesiadywała z koleżankami w pubie. Pub należał do jego ojca. Ahmed stale tam bywał i patrzył na nią. Czuła to. Minęło dużo czasu, zanim ona też spojrzała. Tak była nauczona. Kiedy zerknęła, stało się coś, co usunęło jej ziemię spod nóg. Wydało jej się, że pływa w jego ciemnobrązowych oczach. Czuła pachnącą słońcem skórę. Nabrzmiałe wargi marzyły o wilgoci jego ust. Później, jak się nad tym zastanawiała, uznała, że coś musiało być w sziszy, którą tego dnia pierwszy raz paliła.

Spotykali się w zadymionym sziszą pubie codziennie.

Potem on wyjechał do Syrii, a ona zrobiła maturę.

Wrócił i dał jej prezent. Jedwabny, złocisty szal. Mienił się kolorami letniego słońca. Od delikatnej żółci wschodu, przez ostry pomarańcz południa, aż po purpurową czerwień zachodu. Miała go do dziś.

Założyła go kiedyś, żeby nam pokazać. Wtedy zobaczyłam zupełnie inną Nasirę. Oczy wypełnione tęsknotą i kruchością.

– Dlaczego wciąż trzymasz ten szal? – zapytałam.

– Na pamiątkę pierwszego prezentu, który dostałam od mężczyzny- odpowiedziała po chwili. Potem zniknęła w drzwiach szafy, żeby schować szal z powrotem. Dałabym głowę, że widziałam, jak ociera łzy.

 

Ahmed zaprosił ją do domu.

Nikogo nie było i pachniało drzewem sandałowym. Dotykał ją, a ciało bezwstydnie się poddawało. Pokazał jej, co to znaczy być kobietą. Poczuła, czym jest rozedrganie, zespolenie i bezkres męskiej rozkoszy. Tak, jakby ją naznaczył. Każdy moment wypełniony byłdrżącym czekaniem na niego.

Spytał czy chciałaby w czasie wakacji zarobić. Jego ojciec poszukiwał pracownika do jednego z lokali.

Rodzice Nasiry nie byli pewni. Mówiło się, że ojciec Ahmeda robi interesy z mafią. Zgodzili się, kiedy powiedziała, że będzie ostrożna.

Zaczęła pracować w ekskluzywnym lokalu w Charlottenburgu. Płacono jej każdego wieczoru. Pieniądze dostawała do ręki. Przez tydzień zarobiła tyle, ile jej ojciec przez miesiąc. Nudziła się w pracy, bo w lokalu prawie nie było gości.

Ahmed czasami wpadał, zamykał na chwilę restaurację i brał ją w łazience, coraz brutalniej. Powtarzając, że jest jego kobietą.

Któregoś wieczoru zamknęła lokal i ruszyła w stronę stacji kolejki podziemnej. Nagle zatrzymało ją dwóch mężczyzn. Pokazali legitymacje policyjne i kazali iść ze sobą. Zabrali na komisariat.

Tam położyli przed nią zdjęcia różnych osób. Pytali, czy je widziała i co wie o handlu narkotykami. Nie miała pojęcia, o czym mówią. Restauracja była pralnią pieniędzy. Nie wiedziała o tym. Krzyczeli na nią, że kłamie. Nigdy w życiu się tak nie bała. Całą noc przesiedziała w areszcie.

Rano odebrali ją rodzice. Mówili, że nalot był we wszystkich lokalach ojca Ahmeda. Podobno go aresztowali, a Ahmed uciekł do kraju.

Kilka dniu później, kiedy była sama w domu, ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyła. Dwóch dryblasów odsunęło ją na bok. Weszli do środka i zamknęli drzwi. Jednego z nich znała. Widziała go kilka razy z Ahmedem. Przyparł ją do ściany i zaciskając dłoń na krtani pytał, co powiedziała policji. Przysięgała, że nic nie powiedziała. Czuła, że się dusi, że za chwilę zemdleje. Czarne płatki zaczęły wirować przed oczami. Przez głowę przelatywały sceny z całego życia. Myślała, że to koniec. Wtedy ten drugi powiedział :”dość”. Kazali jej zapomnieć o wszystkim co widziała i o Ahmedzie. Bo jeśli nie, to znajdą ją i zakończą sprawę. Była przerażona.

Matka, kiedy dowiedziała się, że była blisko z Ahmedem poszła z nią do lekarki. Chciała sprawdzić, czy jest dziewicą. Była dziewicą.

– A co gdybyś nie była? – spytałam.

– Gdybym nie miała błony dziewiczej, lekarka by ją zrekonstruowała. Ale my, Arabki, pilnujemy, żeby ją zachować do ślubu – uśmiechnęła się – co nie znaczy, że jesteśmy święte.

Moja matka także powtarzała mi, że bycie dziewicą, to mój największy skarb. Nie mogłam się doczekać, jak smakuje zakazany owoc, więc bardzo szybko wyszłam za mąż.

Tomek podkochiwał się we mnie od początku liceum. Po maturze pobraliśmy się. Ufałam mu i chciałam poczuć, co to znaczy być kobietą. Mieszkaliśmy już razem, kiedy zaczęłam pielęgniarskie studium policealne.

Drażniło go, kiedy wracałam do domu później niż on. Także to, że nie znał wszystkich moich znajomych, że wracam uśmiechnięta i że czasami się kłócimy. Kiedy zaczęłam praktyki w szpitalu, napięcie było nie do wytrzymania. Bał się, że poznam jakiegoś lekarza i odejdę.

Chciałam w życiu czegoś więcej. Nie tylko męża, domu i rodziny.

Szukał pomocy u mojej mamy.  Dzwoniła do mnie, mówiąc, że szkoła mi niepotrzebna. Tomek dobrze zarabia. Powinnam skupić się na rodzinie. Ona w każdą niedzielę modli się o wnuczki. Kochałam mamę, ale jej dewizy życiowe były mi obce. Nie chciałam żyć tak, jak ona. Biegać do kościoła, poświęcać się dla wszystkich. Odmawiać sobie, żeby dać księdzu w kopertę więcej niż sąsiadki. A potem je obgadywać.

Zaszłam w ciążę. Dziś myślę, że mój mąż zrobił to z premedytacją. Nie brałam tabletek. Źle na mnie wpływały. Ustaliliśmy, że skończę studium i postaramy się o dzieci. Obiecał uważać. Ufałam mu.

Bardzo źle przechodziłam ciążę. Musiałam przerwać szkołę

Tomek uznał, że powinniśmy jechać do Niemiec, do jego rodziny. Tam więcej się zarabia. Zbierzemy trochę pieniędzy i wrócimy.

Wyjechałam, nie znając języka, całkowicie zdana na niego. Moja mama modliła się, żeby wszystko ułożyło się dobrze. W ten sposób znalazłam się w Berlinie. To już kilkanaście lat

Plan Tomka był jasny. On pracuje i zarabia, a ja zajmuję się domem i dzieckiem.

Chciałam uczyć się języka, ale powiedział, że nie mamy na to pieniędzy.

Dusiłam się. Kiedy Kasia zaczęła chodzić do szkoły, miałam więcej czasu. Dowiedziałam się, że urząd emigracyjny pokryje koszty szkoły językowej. Zaczęłam się uczyć.

Był wściekły, ale się uparłam.

Nagle zaczął potrzebować bliskości. Wystraszyłam się, że znów zajdę w ciążę. Po kryjomu brałam pigułki. Zanim zaczęły działać, zaszłam w ciążę. Przerwałam szkołę, urodziła się Zuzia. Kiedy Zuza poszła do żłobka, ja skończyłam szkołę i znalazłam pracę.

Zaczął krzyczeć, że nie taki był plan. Odpowiedziałam, że zbieramy pieniądze, żeby wracać do Polski. Zbierzemy szybciej, jeśli oboje będziemy pracować.

Czułam, że on nie chce wracać. Liczył na to, że tu będzie mnie miał pod kontrolą.

Próbował mną manipulować, mówiąc o wartości rodziny. O moich obowiązkach jako matki i żony.

Nie znosił, kiedy Melek i Nasira przychodziły do mnie.

Zachwycały się zrazami wołowymi i zapachem pieczonego sernika. Patrzył na nie, próbując ukryć niechęć. Wymieniał kilka zdawkowych zdań i zostawiał nas same.

Nasira mówiła, że czuje, jakby on dusił się własnym lękiem. Melek chciała od razu palić liść laurowy, żeby oczyścić energię.

Po każdej wizycie Tomek pytał z przekąsem, czy nie mogę znaleźć normalnych przyjaciółek.

– Co masz na myśli? – spytałam.

– Jakichś katoliczek – wzdrygnął się z obrzydzeniem – te to są barbarzyńskie narody.

Do Polski jeździliśmy na święta i urlop. Moja mama wmawiała Kasi, że jest samotna, bo mamy nie ma w domu. Mnie zarzucała, że szargam wartości chrześcijańskie.

Wracaliśmy do domu, gdzie Tomek karał mnie ciszą. Ulgę znajdowałam tylko w pracy. Była monotonna i nie najlepiej opłacana, ale mogłam oddychać. W fabryce czekoladek poznałam Rafała. Zapraszał na kawę.

– Jestem mężatką – odpowiedziałam spokojnie.

– Czy mężatki nie mogą pić kawy? – uśmiechnął się.

Sama zaczęłam zadawać sobie pytanie – czy mężatki w ogóle coś mogą? Zgodziłam się. Opowiedziałam mu o mamie. Potem o moim mężu i niechętnych powrotach do domu. W dniu urodzin dostałam od niego kwiaty. Tomek zapomniał o moich urodzinach. Rafał wręczył mi bukiecik konwalii. Dziękując za prezent, przylgnęłam do jego ust. Smakowały wiatrem. Ten wiatr rozsunął więzienne ściany. Pokazał, że za nimi jest nieznana przestrzeń. Wilgotne wargi spalające się z moimi przypomniały, że jestem kobietą. Taką, której ktoś jest ciekaw i chce jej smakować.

Po powrocie do domu poczułam do męża niechęć. Zobaczył w moich rękach bukiet i przypomniał sobie o urodzinach. Upił mnie szampanem. Potem kochał się ze mną, tak brutalnie jak nigdy.

Następnej nocy spałam na kanapie w dużym pokoju. Nie mogłam znieść jego fizyczności. Wytrzymał kilka tygodni. Zrobił karczemną awanturę, mówiąc, że to, co robię, jest niechrześcijańskie.

Zaspakajanie jego potrzeb jest moim obowiązkiem. Zaczęłam samą siebie pytać: z kim ja jestem? Poskarżył się mojej mamie

Kiedy pojechaliśmy na święta do Polski, okazało się, że mama zamówiła mszę w mojej intencji. Powoli zaczynałam się bać.

.

.

.

proza współczesna, wydawnictwo, pismo literackie

.

Agnieszka Oknińska

urodziła się 29.03.1974 w Częstochowie.

Skończyła Liceum im. Jarosława Dąbrowskiego w Częstochowie.

Pracowała w częstochowskich rozgłośniach radiowych – „Live”, „Marconi” i „City”. Pisała dla miesięcznika „Co? Gdzie? Kiedy?” Współpracowała z teatrem Małgorzaty Chojnackiej.

W 1994 roku na scenie Promocji Ośrodka Kultury Gaude Mater w Częstochowie pokazała swój pierwszy monodram – „Konfrontacja”. Wówczas też powstały pierwsze opowiadania.

Związek z reżyserem Aleksandrem Berlinem, prowadzącym w Hamburgu „Teatr Scena Polska” i narodziny dziecka zdecydowały o odłożeniu realizacji pisarskich marzeń i przeniesieniu się do Niemiec. Niemniej jednak w mediach społecznościowych pojawiły się wówczas jej recenzje spektakli teatralnych, pisane pod pseudonimem „Konstancja Oknińska”.

W 2018 roku, w częstochowskim klubie „Dekadencja”, Oknińska zorganizowała wieczór literacki, wypełniony wcześniejszymi i nowymi opowiadaniami, zatytułowany „Zmysły”.

Opowiadanie „Motyl” zajęło trzecie miejsce w konkursie literackim o „Laur Dziewina” organizowanym przez Bibliotekę, Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Kulturalnych Dwukropek i Związek Literatów Polskich  w Żarach w 2019 roku.

Opowiadania „Różaniec” i „Wieżowiec” – w formie książki z ilustracjami – były nominowane do nagrody głównej w konkursie na „autorską książkę literacką Świdnica 2020” – organizowanym przez Miejską Bibliotekę im. C.K. Norwida w Świdnicy. Opowiadania „ Wojna kobiet”, „Latte Macchiato” i „ Pieprzyk”, zebrane w zbiór „Oknińska o kilku kobietach” były także nominowane do nagrody głównej tego konkursu, w roku 2022. Opowiadania „Wyrwane kartki”, „ Latte Macchiatto”, „ Liście” i „ Pociąg” zebrane w zbiór „ Rosa w słońcu”, były nominowane do nagrody głównej świdnickiego konkursu, w roku 2023.

Miniaturka „My” została wyróżniona w kategorii literackiej w „IV Międzynarodowym Konkursie 1 Strona 1Spojrzenie 180 sekund” organizowanym przez Polski Teatr Tańca w Poznaniu w 2020 roku.

Opowiadania „Różaniec”, „Wojna Kobiet”, „Stokrotka” i „Wieżowiec” ukazały się drukiem w kwartalniku literackim „Galeria”. Natomiast opowiadanie „Szyba” wchodzi w skład „Antologii opowiadań” wydanej w roku 2023 przez Towarzystwo Literackie „Galeria”.

W listopadzie 2022 roku opowiadanie „Wieżowiec”, w tłumaczeniu ukraińskiego pisarza Wołodymira Jaworskyego ukazało się na łamach „Ukraińskiej gazety literackiej”

„Krawat”, „Trzask” i „My” były prezentowane w mediatece – Góra Mediów – działającej przy wojewódzkiej bibliotece im. C.K.Norwida w Zielonej Górze.

W VII Międzynarodowym konkursie literackim im. Siegfrieda Lenza, opowiadanie „ Małe getta” zajęło pierwsze miejsce.

W zeszłorocznym Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Przemyska Brama” opowiadanie „Liście” zajęło drugie miejsce.

W Ogólnopolskim Konkursie Literackim Limesu opowiadanie „Żebraczka” zajęło trzecie miejsce.

W tegorocznym Ogólnopolskim Konkursie Literackim „O złote pióro prezydenta Jaworzna” opowiadanie „Uśmiechnij mnie” zajęło pierwsze miejsce.

W Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Opowiedz mi swoją bajkę”, bajeczka „O sportowych bucikach i tym, co najważniejsze” została wyróżniona.

Opowiadania: „Uśmiechnij mnie”, „Liście”, „Migające gwiazdy” i „Obrączki” zostały opublikowane na stronach platformy literackiej „Moja Przestrzeń Kultury”.

W październiku 2025 roku wydawnictwo Borgis wyda kolejny, czwarty tom antologii opowiadań „Opowieści naszych dni”, w którym znajdzie się pięć opowiadań Oknińskiej.

W przyszłym roku, nakładem wydawnictwa Seqoja, ukaże się zbiór opowiadań „Rollercoaster. Nie chcę żyć szeptem”.

Oprócz opowiadań Agnieszka Oknińska pisze również sztuki teatralne, bajki dla dzieci i powieści.

PODZIEL SIĘ