Wbijam kij w mrowisko i zataczam nim koła. Malika Tomkiel

Wbijam kij w mrowisko i zataczam nim koła (fragmenty)
– Malika Tomkiel

FOREST ROAD 8995
(fragment poematu)

 

 .

I

.
Tylko ja mogę napisać te słowa,
ale tylko ty możesz je przeżyć.
Zawieszony pomiędzy przeszłością a

przyszłością

padasz na kolana i wciskasz strzępy iluzji do wąskiej dziupli.

Ruiny błotnistego lasu porasta mech.
Teraźniejszość to święty spisek zegarków;
przyjmij to, zdrapując naskórek z Ziemi Niczyjej.

.

II

.

Las, moje magnum,
wypowiedz chociaż:

                                   – Jestem.

– Dziękuję.

O Odysei można myśleć jak o miejscu narad.
Pył namaszcza głowy, rozszerzając źrenice,
żeby człowiek mógł widzieć herosów Atlantydy.

Lesie, postaw tarota,
przepowiedz nam podróż.
Niech prowadzi przez zakamarki ludzkiego ja:

Obudźcie się!

– Dziękujemy.

– W wyniku nagłej burzy jesteście w niebezpieczeństwie.
Burza to gromkie i niecodzienne zjawisko;
jak brawa, których nie ma komu już bić.

.
III

.

Las stawia tarota wędrującego przez zakamarki ludzkiego ja.

Zakamarki ludzkiego ja:

Na wzgórzu starego Albionu
Heraklit przez trzy dni rozkładał swoje księgi.
Potem rozdał je biednym, donoście krzycząc:

– Rozpalcie w mieście stos!

– Palimy własne dusze.

– Rozumiem, współczuję.

Będąc człowiekiem, możesz poznać część siebie.
Odnajdź w sobie chęć.
Kobiety robią to za pomocą automasażu piersi;
inni doszukują się szczęścia w gazecie

„New York Times”,
mieszkając w Yorkshire;
zapijają sokiem świat, który ich nie dotyczy.

Lico człowieka ogrzewane jest w blasku ruin Efezu.
Wertując przypowieść Prabhupady,
stoisz nad gruzami, przez chwilę jesteś u szczytu.
Potem spadasz w dół, obracając się w proch,
dzieląc swoje te raz na marną kropkę.

– Weźcie księgi i rozpalcie w mieście stos!

 

Koniec przepowiedni starego lasu.

.

.

.

Światy równoległe

.
Druga pięćdziesiąt

.

Matylda otwiera oczy, zaczyna uprawiać ze swoim mężczyzną miłość.

Nagie ciała kobiet leżą w lesie wygięte w łuk. Jedna na drugiej, budują most z równo ułożonych obojczyków i styków kości biodrowych.

Mosty występują w naturze wszerz, nie wzdłuż. Kobiety jednak są przeciw tej teorii, choć leży im się niewygodnie. Pośladek tylko jednej z nich odbił kształt piłki na miękkim mchu.

.

Trzecia zero zero

.

Uprawiam z tobą miłość jutro czy wczoraj? Podwójnie czy pojedynczo? Ze zdwojoną mocą, choć odbiera mi animuszu? Tchu. Tchu mi braknie.

 .

Wskazówki zegara zmieniły swoje położenie z trzeciej na drugą

.

Kobieta leżąca na górze cielesnego mostu zsuwa się i upada na ziemię. Uderzenie
złamie jej kark. W trzech miejscach.

Z góry zsuwa się kolejna. Kładzie się na niej, a na niej na niej i na niej na niej, a potem kolejna, konstruując nową windę.

.

Trzecia osiem

.

Matylda leży „po”, będąc „przed” zadaniem pytania o siatkę rozstępów, która pojawiła się na jej ciele kilka minut temu. Nie wie, jak powiedzieć partnerowi, że siatka rozrosła się jak bluszcz i zasiedliła również jego podbrzusze.

– Wiesz, czuję, że tam gdzieś budują windy, bojąc się schodów, a mosty na świecie są wysadzalne. Pokołyszmy się razem. W czasie. W przestrzeni.

.

.

.

Kraby

.

Martwe jest Morze Martwe, martwe są skorupy krabów na dnie.
Na dno fontanny wrzucone monety;
próba kupienia szczęścia i dni, przedłużenie chwil.

Wszystko, co ma swój początek, ma również swój koniec,
wszystko, co ma swój początek, obejmuje bezkres
i ta bezimienność imion; jakbyśmy się znali,
choć nikt nie poznał kobiety z nazwiskiem na „L”.

Lawenda i lubczyk dodawany do zupy nie wykarmią wszystkich serc,
a z krabów wyjmowany miąższ nie wypełni luki mięśniowej,
skurczy rąk, łydek i ścięgien, gdy brakuje światu magnezu, ale stop:

światu nie brakuje pierwiastków, tylko łaknie czekolady tak gorzkiej, że wypali wszystkie łzy.

Lubię patrzeć, jak obejmujesz nieskończoność i ożywiasz tę martwość.
Poznając „L”, świat, wkładając do wózka kakao z półki
i wzniecając Morze Martwe, wyławiając kraby
z ciemnej toni nocy.

Bo kurwa mać, tak bardzo to lubię, gdy w żuchwę wszczepiają nam miękki miąższ kraba;
rusza policzek i mówimy do ludzi językiem miłości.

.

.

.

List z adnotacją, że jest dla pana Becketta

.

Szczęśliwie. Dzisiaj w domu będzie szczęśliwie. To ładne słowo. Nad wejściem do kuchni zawiesimy transparent. Niech każdy pies, mrówka i ziarnko piasku wiedzą, że to szczęśliwy dom. Tak, to ładne słowo. Szczęśliwymi słowami rozpalamy w piecu. Zamieniamy się w piec. Pulsujemy. Iskrzymy. Iskrzymy tak, że białe koszule do kostek podpalają się. I tlą. Tlą się tak, jak każdego dnia tli się życie. Zdejmujemy je. Depczemy. Zostajemy zupełnie nadzy. Rozpalamy słowami dzień. Obserwujemy, jak sąsiad podpala stodołę.

.

.

.

Książka jest dostępna tu: https://business.allegro.pl/oferta/malika-tomkiel-wbijam-kij-w-mrowisko-i-zataczam-nim-kola-18014176519

.

.

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.
fot. Róża Bierut

.

Malika Tomkiel. Złożona ze słów i chwil milczenia. Pisarka, poetka, redaktorka, dramaturżka, która swoją literacką przygodę rozpoczynała jako dziennikarka związana z kulturą i sztuką. Wieczorami prowadzi warsztaty pisarskie i Dyskusyjny Klub Książki, by o świcie zanurzyć się w lesie i ciszy medytacji – uczy jogi. Na co dzień związana z podlaską organizacją pozarządową.

Jej teksty publikowano m.in. w magazynach „Czas Literatury”, „EPEA”, „Zwierciadło”, „Zakład”, „wydawnictwo j.”, „Freshmag”, „Slow”, czy „Kraft”, którego była współzałożycielką i redaktorką naczelną. Zamiłowanie do prasy rozlała na książki. Jej literacki debiut pt. „Biel Kości” (wyd. Papierowy Motyl) w szczery i bezprecedensowy sposób porusza temat zaburzeń odżywiania, w którym Tomkiel, za sprawą swoich dziennikarskich umiejętności, umieściła rozmowy z osobami chorymi czy specjalistami opierając się na swoich prywatnych zmaganiach. Dodruki wyprzedano.

2023 r. pozwolił jej na wydanie dwóch kolejnych książek: „Twój wewnętrzny głos” (wyd. Papierowy Motyl), która będąc skierowaną do dzieci i dorosłych opowiada o łączności z ciałem, oddechem i uczuciami, jednak to właśnie jej pierwszy, obszerny tom poezji pt. „Każdy ma jakiś problem” (wyd. Książnica Podlaska), pozwolił jej intymne spotkanie z uwielbianą formą wyrazu: poezją.

Jurorka konkursów literackich. Chcąc zrozumieć język teatru ukończyła scenopisarstwo i dramaturgię na Polskiej Akademii Nauk. Dziś ma na swoim koncie sześć tekstów teatralnych – w tym opiekę literacką nad nagradzanym spektaklem „SYN” (Grupa Wolność), autorski tekst pt. „Skowyt” (monodram Marcina Tomkiela) czy „Prymicje” (monodram Karoliny Konickiej, Akademia Teatralna w Warszawie filia w Białymstoku). Bywa opieką literacką (Teatr Pleciuga, Szczecin) i redaktorką wydawniczą (m.in. wyd. Muza, wyd. Helion).

2025 r. obfitował w pracę nad nowym tomem poezji pt. „Wbijam kij w mrowisko i zataczam nim koła” (wydawnictwo j.) oraz spektaklem teatralnym („FOREST ROAD 8995”), który powstał na podstawie sum inspiracji pochodzących z książki.

Lubi zapach kawy i gubić się w puszczy, ale szybko się odnajduje. Kocha swojego psa, męża, książki, a w szczególności “T.S. Eliota” i brytyjski zaśpiew. Przyjemność sprawia jej nauczanie i mówienie o literaturze oraz relacji fizyczno-duchowej.

.

Melika Tomkiel

.

PODZIEL SIĘ