Skórzana kurtka
.
Kupiłem skórzaną kurtkę
z popsutymi zamkami
i dziurawymi kieszeniami.
Powiedziała, że wygląda jak przypał.
A ja, że właśnie o to chodzi –
że jest rozjebana
tak jak ja.
Przyjęła więcej krwi,
niż chciałbym pamiętać.
Pachnie wilgocią piwnic,
klubów, pubów, koncertów.
Trzymam ją dalej.
Namiastkę buntu,
czegoś, co może i miało sens,
czegoś, co nie wróci.
.
.
.
Cykl obiegowy
.
Myśli jak wściekłe psy
biegną po kocich łbach.
Gubią się –
tak jak my.
Spieszymy się,
choć nikt nas nie goni.
Śmierć zawsze rzuca cień,
o krok dalej niż trzeba.
Jak ranne zwierzęta
łapiemy życie zbyt mocno,
jakby od tego
miało cokolwiek zależeć.
.
.
.Burza II
.
Siedzę w środku cichego sadu.
Nerwowo wiję się w sobie.
W czaszce.
Na dłoniach.
Lepkie krople suną z czoła.
Słyszałeś?
Ostatni ogrodnik umarł zeszłej zimy.
Szukam diabła.
Szukam boga.
Nikogo takiego tu nie znają.
Nikogo takiego tu nie było.
Wokół jest zimno i pusto.
Ludzkość jest jak sad
bez ogrodnika.
.
.
.
Handlarz wspomnień
.
Stado nagich rąk
drży na mrozie ciasnych ulic.
Coś chwyciło mnie w pół.
Koścista twarz przecięła światło.
„Chodź” – usłyszałem.
Resztę zapłacisz potem.
Handlarz tego ścierwa
stoi na każdym rogu,
w głosach, których nie słychać,
w myślach zbyt głośnych.
.
.
.
Bunt który zamilkł
.
Miałem być wrogiem świata
Z niesmakiem pluć na szary tłum
Człowiekiem bez boga w sercu
I bander na ramionach
Tancerzem orkiestrą i gapiem
Tymczasem zdradzam siebie
Mój bunt to silent disco
.
.
.

.
Miłosz Kuchnicki – antropolog i poeta, mieszka w Toruniu. Publikował w zinach. Interesuje go relacja między doświadczeniem cielesnym, pamięcią i kulturą. Pisze wiersze o pęknięciu, bliskości i buncie obecnym w codziennych gestach.
