Dotyk
.
Ubierz ten uśmiech z wczoraj.
Pomaluj usta końcem języka,
zapachnij sobą i deszczem,
a słowa zamknij w szkle.
Wieczorem
połóż się pod moimi palcami,
na dywanie z milczenia
i kołysz –
kołysz mnie, kołysz.
Aż skóra ucichnie,
zakryta pod naszym
oddechem.
.
.
.
Herbata
.
Chodź, zaparzyłam herbatę.
Zasmakujemy sobie opowieścią,
między kubkiem a esencją.
Zapleciemy palce wokół ucha
i pocałujemy zroszony brzeg.
Para zatańczy nam intymnie.
Przez chwilę pomilczymy,
jakby tej rozłąki –
od pierwszego dotknięcia
do łyku – nigdy nie było.
Później spróbujemy więcej.
Na dnie zostanie smak goryczy.
Ale tej historii nie zabraknie.
I już pamiętam –
nie słodzisz.
.
.
.
Pocztówka
.
Wypuścił ciepło z rąk,
w kawiarni tuż za rogiem.
Potoczyło się wzdłuż blatu,
przeplotło palce w rozmowie,
wpadło pod gruby sweter
i cicho dotknęło skóry.
Opowiedział jesienną kartkę
z zatłoczonych ulic Frankfurtu.
Zmiękła pod ciężarem słów,
a może to było oczekiwanie —
miraż odbity w oknie kafejki,
malowany czerwienią słońca.
Spojrzała przed siebie lekko,
za stolikiem siedział jego cień,
schowany w ciepłym polarze,
smakował rogalikiem z okruchami.
Podzielił się opowieścią,
zapachniało imbirem i radością.
.
.
.
Pączki i okruchy
.
Zimą trudniej mi nas odnaleźć.
Nasze słowa zaginęły w mieście,
schowane pod talerzykiem.
Słodki dżem został na języku.
Okruch pączka zerka łzą lukru,
rysuję łyżeczką drożdżowe tatuaże
i szukam twojego ciepła
gdzieś między brzegiem szkła
a gorzkim łykiem kawy.
Smakuję jej każdego dnia,
wypełniając się tobą po brzegi.
Milczę, kiedy pachnie deszczem.
Wtedy słyszę cię najgłośniej,
a za oknem szeleści zieleń.
Brakuje mi jej odcieni,
ukrytych pod twoimi powiekami.
.
.
.
Deszcz
.
Lubię deszcz.
Gdy pod Twoimi dłońmi
wzbierają krople,
a między palcami
drży łódka.
I sunie miękko,
w łuk – na zakole biodra.
Obmywa tak czule,
tą pieszczotą
zapracowanych rąk.
Kołysze,
tak słodko kołysze
nad miękkością dywanu.
Zapadamy się
w jego głębinę.
A deszcz pachnie Tobą.
Pod skórą, za atolem
kotwiczy w czerwieni.
I wraca tu z szeptem,
zaplątany we włosach…
.
.
.

.
Agnieszka Walczak — urodzona w 1986 roku w Jarocinie, mieszka i pracuje w Szczecinie. Poetka, bibliotekarka, copywriterka. Zawodowo pomaga czytelnikom, prywatnie układa słowa w wiersze i opowieści, poświęca czas rodzinie. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, kataloguje nie tylko książki, ale też emocje między wersami.
Wrażliwa, introwertyczna. Publikuje poezję, felietony i refleksje w mediach społecznościowych oraz sieciowych czasopismach literackich. Biega, czyta, wakacje spędza w górach.
Słowa są dla niej drogowskazem, a pisanie sposobem doświadczania świata. Kieruje się mottem jednego ze swoich ulubionych pisarzy: „słowami można dotykać czulej niż dłońmi”. Tworzy z niego ścieżki, zabiera na szlak i zaprasza czytelników do wspólnej wędrówki.
