cyrk brunatny
.
fejsbuk zasugerował mi przed chwilą
znajomość z Józefem Piłsudskim.
spadam stąd, zanim przyjdzie Dmowski.
swoją drogą, jak dziwnie musi im być,
kiedy taka żonglerka trumnami.
zupełnie nie idzie się wyspać.
.
.
.
i znowu jesteś bohaterką dnia
.
dziwne, jakby człowiek się oskalpował, chodził mięsem
do zewnątrz. znowu tak blisko nakruszyłaś mi sobą.
kiedy już odrośniemy, pójdzie z górki, tylko bez ciśnienia,
bez przymusu, wyłącznie czuły narrator. można wyrżnąć
wcale nie dlatego, że człowiek nie patrzy pod nogi, po prostu
chodniki są krzywe i ludzie. nie przywiązuj się za bardzo
do gleby. droga ma najróżniejsze struktury, beznadziejność
w ich nieskończeniu. oby więcej takich.
warzymy słowa i ciągle nie widać dna. potem aż się proszą,
żeby posklejać. to akurat bardzo proste, wiersze są każdym,
również tobą, bo całkiem normalny z ciebie człowiek.
tylko pamiętaj, w gabinetach się napiernicza, nie w ludzi.
znajdziesz swój, ale jeszcze za chwilę. właściwie masz
całe strony tych, co można napierniczać bez skrupułów,
ich użyj. odpowiedzialność bierzemy jedynie za własne sny,
nic nie musisz dostawać od nikogo, jeśli taki twój wybór.
nie recytujemy przecież przy tablicy, można oddychać.
.
.
.
pocztówka z Kapadocji
.
masz rację
to droga przez głęboką czerń
stawać się czymś więcej
niż powiedzieli że mogę być
czasem potrzebuję kobiety w sobie
a czasem nie potrzebuję
czegoś bardziej poetyckiego
niż ty
kiedy człowiek znaczy strach
muszę go traktować jak obowiązek
mycie zębów dwa razy dziennie
wchodzi w nawyk
cieszę się że masz życie
wypełnione spokojem
od dziecka
nienawidzę za to
pokaż mi moje błędy
nie mogę żyć w niepewności
trzydziesty ósmy rok
z nauczycielem co nie wytyka
jestem o dwie godziny szybsza od ciebie
ale mogło być dużo gorzej
mogłam nigdy cię nie spotkać
naprawdę
myślisz że zawsze istnieje?
tak często nie miałam jutra
i teraz boję się mieć dzisiaj
ciebie bliżej
każdego dnia
trzy godziny dramatu
powiedz swojej autokorekcie
że kiedyś ją dorwę
.
.
.
Brałabym cokolwiek
.
Tak łatwo chłonę.
Wchłaniam i przetwarzam.
Aż fermentuję, a wtedy nawet dobrze,
że wszędzie pusto.
Niektórych lepiej nie mieć pełniej.
Zbyt łatwo chłonę.
.
.
.
Głodna
.
To się dzieje pomiędzy.
Pomimo i znikąd.
A wszyscy akurat teraz
robią zdjęcie talerza
albo próbują o(d)szukać butelkę.
I to też się dzieje
pomiędzy.
.
.
.

.
Beata Kołodziejczyk – odkąd pamięta, zapisywała świat słowami. Dawniej sprejem na warszawskich murach, teraz próbuje klawiszem.
