Temps mort (martwy czas)
.
przeciąga się i sunie za muchą
bzyczącą rano nad uchem co
pada od szeroko zamkniętych oczu
i jednego trafnego plaśnięcia
staje w miejscu
przeciąga się i wydłuża
spojrzenie
na suficie widać wnętrzności
parę skrzydeł
co jeszcze próbują trzepotać
można byłoby usnąć
umrzeć albo zdechnąć
przez otwarte okno
wlatuje mucha
jeszcze nie posprzątano
po poprzedniej
.
.
.
To z pewnością była rana
.
cięta kłuta szarpana głęboka przelotowa postrzałowa
to było wtedy gdy zdychało lato z powodu upału
i najpierw zaobserwowano dziury w korzeniach
pamiętasz wtedy gdy gałęzie odrywały się od pnia
bo wiało wtedy straszną nudą i na siłę rozdrapywano
rany
wleciał jak gdyby nigdy nic
usiadł na parapecie i nagle ścięli mu światło
po ciemku frunął i odbijał się przerzucał się
z gałęzi na gałąź próbował
zapuścić korzenie
miał pokrwawione skrzydła
mówili że
do końca świata się zagoi
.
.
.
Ziemia obiecana
.
no przecież mówiłem ci
że nie można mazać gumką wszystkiego
zmażesz grzechy i twoja krew
przecieknie przez kartki papieru
pierwsze słowa rozpoczną się od śmierci
boga jego mordu i przelanej wody
jutro nie będzie śladu
ciało przecieknie ci przez duszę
z rany powstaniesz
no rzuć kamieniem
kto umie w początki
.
.
.
Wyścig szczurów
.
na starcie przebili powietrze
oddechy mieli przyspieszone mięśnie napięte
biegli za wczoraj musieli je dogonić złapać
dystans ostatnio im uciekło szybkie sprężyste
kręciło się w kółko jak zabawka
po drugiej stronie in illo tempore
łapali oddech
podkrążone żyły
wstawione powieki
znoszona skóra
zostało im jeszcze tylko jedno kółko
.
.
.
Na dzisiaj pani była umówiona
.
nie na wczoraj
czy są jeszcze wolne terminy
jutro jest takie niepewne ceny
drożeją a na rynku pracy jakoś
niepewnie od wczesnego przedwczoraj boli mnie czas
w nocy było najgorzej jak tak się zbiera za
dużo jutra to potem trudno spać
proszę usiąść i poczekać
koniec świata jest już tuż tuż
.
.
.
Nie ma takiego numeru
.
a więc nie istnieje bo gdyby istniała to przecież zawibrowałaby chociaż
powiedziała coś rzekła
może i nawet nie powiedziałaby nic albo mówiłaby ciszą bo nie zamieszkała w ekranie nie weszła do
środka i nie wróciła
do rzeczywistości nie ma powrotu tam się nie wraca można być lub nie być
bywa się tylko przy wyborze numeru
gdy po drugiej stronie świata ona i on wklepują
numer i okazuje się że nie
można wybrać połączenia
.
.
.
Obserwujemy gwałtowny wzrost
.
zachorowań na dystans
pan A. wyobraża sobie dotyk pani B.
rozmawiając przez telefon kreśli jej
biodra rejestruje kolor oczu o odcień już nie pyta trzyma ją w odległości
stu kilometrów jej głos jest na wyciągnięcie ręki
próbuje namierzyć usta by skraść pocałunek
do ekranu trafili przypadkiem
za chwilę zaczną wibrować
.
.
.
Zamieszkajmy w swoim
.
spojrzeniu bo przecież wszędzie indziej
trzeba będzie dojeżdżać
z moich oczu do twoich jest zbyt daleko
na co nam życie wieczne
i sypanie głowy popiołem
z martwych zwierząt
w mieście jest zbyt ciasno
na nasze dwie
.
.
.
Oczy przeciekają mu przez
.
palce gdy po raz kolejny próbuje chwycić
twarz w dłonie a głowa wibruje wymyka się
z rąk w jego wnętrzu zamieszkało stado motyli
rosną w nim kiełkują w sokach trawiennych
wychodzi z domu o wpół do siódmej i zawsze
chowa się za swoim brzuchem kiedy wraca
spuszcza go pozwala motylom spać
a one budzą się i śnią koszmary
.
.
.

.
Natalia Grudzień – studentka filologii polskiej w Poznaniu. Prowadzi radiowe audycje o literaturze. Jest też reporterką lokalną. Publikowała swoje utwory w Miesięczniku Kreatywni, Wobec, Suburbii, Akancie oraz pocztówkach Odry. Na co dzień głównie czyta, gra na gitarze i słucha Pink Floyd. Gdyby mogła wskrzesić jednego poetę – bez wahania wybrałaby Wojaczka.
