Dokąd poszedł stary pies
.
dokąd poszedł stary pies
i czy to ważne w świecie
w którym niezgoda rujnuje?
a jednak szukamy
nawołujemy
odkąd nauczyłam się piec chleb
rzadziej się lękam
odkąd klękam…
odkąd pamiętam
.
.
.
Matka
.
stoi pośrodku podwórka
szeroko rozpostarta
zgarnia całe słońce
zdecydowanie
aczkolwiek czule
karmi
daje cień
majowa jabłonka
panna nad pannami
szeptucha
wtulam się w nią
słucham jak nazywa
rzeczy po imieniu
nic nie jest na zawsze
wszystko jest
nie ma się czego bać
wiatr nią tarmosi
a ona mówi
nie martw się dziecko
ja tańczę
.
.
.
28 listopada
.
siedzę w PZU przy okienku zgłaszam szkodę
wielką szkodę
a obok starsza pani zgłasza swoje
miły pan na komputerze wypełnia formularze
a ona mu całe życie opowiada
niepotrzebnie szłam z tym wiaderkiem
przewróciłam się i trzask
węgiel sobie chciałam przynieść
ten numer konta proszę pani nie jest dobry
auto my zezłomowali nie ma już auta
to nie ten numer konta proszę pani
a w szpitalu to takie mi ubrane do operacji dali
że ja chociaż stara to się wstydziłam
tu proszę podpisać
synowi kiedyś palce ucięło w pracy
miał mieć przeszczep
ale pyta mamo czy ty byś chciała mieć czyjeś palce?
to ja się tak zamyśliłam
i powiedziałam nie
co swoje to swoje
jeszcze by mnie to w nocy straszyło
to jest konto na które pani ma tę opłatę zrobić
wszyscy mi pomarli
ja jeszcze żyję
widać mam jeszcze jakieś zadanie do wykonania
.
.
.
Eliasz
.
Eliasz nie był prorokiem
dach jego domu przeciekał
zbyt wiele słów
i obrazów
zbyt mało zrozumienia
nie miał siwych włosów
nie miał starości
właściwie to go nie znałam
Eliasz nie był prorokiem
miał tylko te sny
.
.
.
Na ulicy Zapomnianej
.
spoza zarośli gęstych jak niepokój
który mnie tu przywiódł
zerka na mnie dom
piękny urodą leciwych budynków
szarawy tynk odpada tu i tam
jak płatki licznych tu malw i dalii
które dawno już wyszły przed szereg
drewniane okna kiedyś bielone dziś odrapane
patrzą bez mrugnięcia firanek
ciekawe czy ktoś tu mieszka
zastanawiam się
na pewno
pomiaukuje imbirowy kot
siedzący przy furtce
szczelnie otulonej bluszczem pospolitym
no ale czy ktoś żywy
pytam już głośno
ale kot już gdzieś zniknął
pozostał tylko uśmiech
czuję że z tego domu
ktoś wyniósł dobro
.
.
.
Zasiedli do stołu
.
zasiedli do stołu
a oczy Mari zaszły rosą
chyba jednak to dziecko miało rację
choć tak się wtedy z tego śmiali
usechł
gdzieś na rzeką
na polach
w chaszczach
zwinięty w kłębek
w ciszy
połamali się chlebem
to tylko czekanie
szczękanie łyżek
szczekanie?
.
.
.
Laura Palmer Theme
.
na video które właśnie odtwarzam trzeci raz z rzędu
Angelo Badalamenti opowiada w jaki sposób skomponował „Laura Palmer Theme”
słuchając wskazówek siedzącego obok niego przy pianinie Davida Lyncha
jest to jedna z tych opowieści które odsłuchuję czasem ze wzruszeniem
jak dziecko bajki na dobranoc
jest to jedna z tych opowieści przy której drżą liście
.
.
.

.
Magdalena Podobińska urodziła się w zachodnio-południowej Polsce, dorastała w środkowo-południowej części kraju, obecnie mieszka wraz z rodziną na południowym-wschodzie. Wszędzie tam czuje się dobrze, niemniej gdyby miała, chętnie nosiła by T- shirt z hasłem I love Gdynia.
Jest nauczycielem j. angielskiego i francuskiego. Pisze dla dorosłych i dla dzieci. Bierze udział w cyklicznych Przeglądach Twórczości Nauczycieli w Muzeum Ziemi Leżajskiej.
Ma na swoim koncie mniejsze i większe sukcesy literackie, znalazła się też w kilku antologiach, na Brackiej, na Zamku w Cieszynie czy w radiu Poznań.
Nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Poza tym czasami rysuje, maluje i pstryka zdjęcia, które często jak mówi ‘podkręca’ by pokazać entuzjazm z jakim mimo wszystko patrzy na życie.
W listopadzie 2021 ukazała się jej debiutancka książka poetycka Ocalały karp pod redakcją Jadwigi Maliny, wydana przez Krakowską Bibliotekę Młodych Stowarzyszenia Pisarzy Polskich pod red. Miłosza Biedrzyckiego i Michała Zabłockiego.
Więcej na stronie: https://www.facebook.com/magdalenapslowaobrazymoje
