
Radosław Biniek
Wiersze
dotykają ustami nabrzmiałych smartfonów

dotykają ustami nabrzmiałych smartfonów

Studiował moje piegi

synergie holizmy i prawa wtórnego rynku

Dźgania dochodzące stąd

Pluć moralnością i udawać brak jej istnienia

nie chcą dopuścić do głosu tych bez wyobraźni

Siedem dni do przeżycia.

i fachowo kochał się sam

jakby nie było wojny

tu chodzi o dobro człowieków

śniąca w samolotach

W tym kraju żyje się tylko latem

wije gniazdo w moich wnętrznościach

wiosna wypuści liście, wędrowcy wyjdą z nor

Widzę w tych oczach zawód