Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Agnieszka Marciniak
Wiersze

27 grudnia

.

27 grudnia dłuższy dzień
od najkrótszego o trochę
ale ciągle za karzełkowaty
aby odgrzać serca ludzi
nie ocaliły ich święta
ludzie – ćmy ciągną do
galerii handlowych –
zimowych słoneczek – świeczek
szukają tam uczuć
które nie zaistniały
w ich życiu
wracają z nich rozdygotani
bo nie zaznali tam nic
co jest strawą duchową

.

27 grudnia 2024

 .

.

.

rowerem

 .

jadę rowerem przez las
rozprute na dwoje
obwodnicy czarną wodą
umęczone płuca miasta

loty ptaków i bycie drzew
zagłuszone przez ścigacze i tiry
pętla przez drzewa
odkaża miasto od hałasu i smogu
las cierpliwy jest
wchłania wszystko
las łaskawy jest
przyjmie każdy pojazd

tracę rachubę
gdzie las
gdzie miasto
zrosły się
niezauważalnie

.

 28 maja 2023

 .

.

.

Zamglenie, zaciemnienie…

.

Idę po kocich łbach.
Moje ciało się trzęsie.
Dusza dygocze.
Biała mgła przesłania słońce.

Idę asfaltową jezdnią.
Czuję żar bijący od podeszwy.
Ukrop rozsadza mi mózg.
Czarną noc maskuje księżyc.

Idę leśną ścieżką.
Gęstwina oplata mi nogi i ręce.
Bujne rośliny gniotą mi serce.
Zieleń boru izoluje od światła.

Idę przez życie,
ale trafiłam na ciemny epizod.
Zza mgieł, nocy i drzew
wyłoni się Prometeusz.

Gdzie jesteś?
Już raz dałeś nam ogień!
Czekam…
Wiem, że przyjdziesz.

.

13 października 2022

.

.

.

haiku (na warsztatach Dam słowo 25.04.2026)

.

kot zamiauczał
pogłaskanie dogłębne
dotyk kleszcza

samolot widmo
zwinnie mija przestrzeń
nietoperz w górze

żółw ciężko robi
milimetrowe kroki
w jądro wieczności

pary żurawi
łączą się po wieczny czas
a ludzie nie

 .

.

.

Kalisz

.

przyjazd emką kiedyś
autem dziś
wygodniej
lubię kaliski rynek
przez architekturę i lody
w Józefie kontemplacja
jak w rzadko którym kościele
jeżdżenie elką przed egzaminem
wyprawy z babcią do Tęczy na przecenę Big Star
dlaczego istnieje waśń Ostrowian i Kaliszan?
nie rozumiem
urodziłam się w Pleszewie

.

18.05.2026

 .

.

.

ciało boże – wersja wiejska 

.

torebki po żelkach jak ćmy
papierki po lodach jak stonki
pogrzebowa woń płatków na kocich łbach
różnobarwne tasiemki latającego smoka
wiatr trzęsie lipą – gubi samolociki
samotne brzózki wiszą odcięte na krzyżu
płotu

04.06.2026

 .

.

.

jazz

.

jazz płynie zewsząd…
łagodzi tempo gotowania obiadu
uspokaja przebodźcowane serce
staje murem pomiędzy mną
a wiadomościami ze świata
sączy się
gdy odpoczywam…

25.01.2026

 .

.

.

pamięci matki

.

matko w zaświatach
nie wkurzasz się
jak nie pozmywam
czy nie posprzątam
tak często
jak ty to czyniłaś?
widzisz i nie grzmisz
że ja nie robię codziennie nowego obiadu?
nie jesteś zła na mnie
gdy realizuję swoje hobby
zamiast cały czas poświęcać dzieciom?
w grobie się przewracasz
kiedy godzinami czytam
zamiast ogarniać dookoła domu?
zlikwidowałam twój warzywniak
bo nie miałam serca się w nim grzebać
za to wydaję pieniądze na kwiaty
dla ciebie zbytek
pamiętasz
jak mi o to dziurę w brzuchu wierciłaś?

wiem
że tak okazywałaś mi miłość

27.05.2026

.

.

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

.

Agnieszka Marciniak żyje w Ostrowie Wielkopolskim, Polska.

Cztery lata spędziła w Irlandii (2006-2010), dokąd pojechała za chlebem.

Skończyła studia podyplomowe na kierunku edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną, autyzmem oraz zespołem Aspergera, aby uzyskać wiedzę, a nie tytuł.

Jest mamą dwójki typowych nastolatków.

Nad porządki w swoim domu przedkłada spotkania i rozmowy z najbliższymi oraz czytanie książek, a także podróże te bliższe i dalsze.

Tworzy wiersze od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku aż do teraz, aby dać ujście swoim skrajnym emocjom. Inspiruje się formą Różewicza, a treść bierze z arcyciekawej współczesności, która działa na nią jak wyzwalacz fotograficzny.

W 2023 roku wraz z malarzem, kompozytorem i perkusistą Piotrem Kachnym wydała tomik ,,DomySłów”.

Od stycznia 2026 uczęszcza na warsztaty poetyckie ,,Dam Słowo”.

Amatorsko pozuje do zdjęć, które stają się obrazami olejnymi.

 

PODZIEL SIĘ