POMNIK
.
Każdy krok
to nie ruch,
to ciężar.
Jakby wylać beton
na moje stopy,
bym tylko nie mogła
się poruszyć.
To jak przesunięcie
pomnika
na cześć mnie samej.
Pomnika kobiety,
która umiała chodzić,
ale wybrała
trwanie w bezruchu.
Teraz
każdy mój oddech
jest jak dłuto
w betonowym odlewie
mojej postaci.
Czekam
aż jakiś wiatr
lub deszcz
zacznie mnie
wyśmiewać erozją.
.
.
.
PĘKNIĘCIE
.
Był zwykłym dniem
złożonym z tych samych
ciężkich minut.
Aż do chwili,
gdy świat-
niczym taśma filmowa –
zaciął się na jednej klatce.
Na Twoim spojrzeniu.
Nie było w nim litości.
Nie było ciekawości.
Była tylko obecność.
Cisza tak głośna,
że zagłuszyła szum
w mojej głowie.
I przez to mikroskopijne
pęknięcie w murze,
którym się otoczyłam,
wpadł promień światła.
Nieśmiały.
Ciepły.
Obcy.
A ja,
zamiast go zgasić
zastanawiam się,
dlaczego zamarłam w pół oddechu.
I czemu to milczenie
zabrzmiało jak
pierwsze słowo
nowego języka.
.
.
.
ATLAS MNIE
.
Studiował moje piegi
jak konstelacje-
układając z nich historie,
które noszę na skórze
od zawsze.
W jego oczach
nie było przypadku.
Dostrzegał wszystkie
najdrobniejsze szczegóły:
niewyraźną bliznę,
księżycowe znamię,
gęsią skórkę od wzruszenia.
Wtedy zrozumiałam,
że to, co we mnie zwyczajne,
dla niego
było całym wszechświatem
wartym nazwania.
A ja, przyzwyczajona
do bycia zbiorem niedoskonałości,
nauczyłam się
dostrzegać w nich
gwiazdozbiory.
.
.
.
SZEPT DUSZY
.
Moje łzy nie znaczą,
że serce pękło.
Lecz, że zbyt długo
milczało w bólu.
To szept mojej duszy,
która nie chce już walczyć
z codziennością
nieznającą czułości.
To nie słabość.
To tęsknota niema
za światem,
który miał być inny.
Za słowem,
które nie padło.
Za gestem,
który nie przyszedł.
To moja tęsknota
za sobą –
sobą sprzed czasu winy.
Sprzed dnia,
gdy uwierzyłam,
że muszę być silna
za cenę własnego
milczenia.
A moje łzy
są jedynym językiem,
który pozostał
tej prawdzie.
.
.
.
ZWYKŁOŚĆ
.
Teraz już wiem,
że nie muszę nic zmieniać.
Tylko zatrzymać się.
Naprawdę.
Poczuć grunt pod stopami.
Wilgoć powietrza.
Cichy ruch liści.
Oddychać –
tak, jakby to było wszystko,
czego mi potrzeba.
I to właśnie jest
moja największa rewolucja.
Ta zwykłość,
w której wreszcie
się mieszczę.
.
.
.

.
Daria Kruszewska (ur. 11.05.2002 r.) – pochodzi z Kowanowa w województwie zachodniopomorskim, jest absolwentką studiów inżynierskich na kierunku Projektowanie Architektury Wnętrz i Otoczenia w Szczecinie. Jej twórczość charakteryzuje autentyczność, uważność na drugiego człowieka oraz próba uchwycenia tego, co ulotne: codzienności, relacji i wewnętrznych przeżyć. Zadebiutowała w 2025 roku zestawem dwunastu wierszy w antologii Cosmica (Wydawnictwo Poeticus). Prowadzi profil @poprostu.pisanie na Instagramie i TikToku, gdzie buduje bezpieczną przestrzeń dla emocji, promując wrażliwość jako siłę.
