Cienie
.
Czy ciemność może być ciemniejsza?
Już i tak nie widać światła lampy
Tego pięknego, które rozświetlało nocą sypialnię
Cienie na podłodze zniknęły razem z blaskiem
Szmery za szafą ucichły
Razem z odejściem jasności
Bo istnienie składa się z dwóch czynników
Z blasków i cieni
Które krążą niepewnie po pokoju
A ja owinięta w kołdrę mogę tylko patrzeć
Na codzienną walkę smug na podłodze
Wiedząc, że i tej nocy nikt nie wygra
.
.
.
Otrucie
.
Jak można
Otruć wewnętrznym postrzeganiem świata
Siebie i otoczenie
Zanieczyścić myśli prawdą
Niosącą zamęt w niewielkich umysłach
Pełnych intryg
Być nosicielem i zakażonym
Pluć moralnością i udawać brak jej istnienia
Być śmiertelnie otrutym
A jednak ocaleć w świecie
W którym znaleziono remedium na wszystko
.
.
.
Niezdecydowanie
.
Myśli krążą niepewne
Brzmią dzwonem niezdecydowania
Prześwietlone zwątpieniem szukają swojej drogi
Kapią obawą o uczucia
Które mogą nigdy nie wyjść zza krat
Stłamszone byciem pomijanymi
Przez wzgląd na niespełnioną przyszłość
I w tym szaleństwie przychodzi serce
Rozpalone emocją do granic
Niebojące się ciemnej nocy
Tylko patrzące z miłością przed siebie
Wiedzące nic
Czujące wszystko
Myślące bezgranicznie
Chcące nieskończoności
.
.
.

.
DOMINIKA MARZEC
Jestem studentką 4 roku na Kierunku Studia filologiczno-kulturoznawcze na Uniwersytecie Warszawskim. Uczęszczam też do Szkoły Muzycznej II stopnia do klasy śpiewu solowego. Prowadzę bloga ogrodniczego o wdzięcznej nazwie „Ogród Maryli” oraz pracuję w Zamku Królewskim w Warszawie. Brzmi jak chaos, ale dla mnie jest to codzienność, z której wypływa moja poezja towarzysząca mi aż od gimnazjum. Jest ona dla mnie sposobem na natłok emocji, przeżyć i myśli. Spisywanie przemyśleń, które jakimś cudem układają się w sensowne frazy jest jednym z najlepszych uczuć jakie mogą człowieka dosięgnąć, a świadomość, że ktoś zatrzyma się na chwilę i przemyśli owe strofy jest ukoronowaniem tego stanu. Jednym z moich największych marzeń jest wydanie własnego tomiku poezji.
