Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Elżbieta Olak
Wiersze

Być psem

.

Być psem, porastać sierścią
Gęstą, dającą ciepło i schronienie.
Po której deszcz spływa i błoto bez śladu.
Mieć spokojne ciężkie łapy, kłaść się
Z westchnieniem blisko legowisk ludzi.

Zostać psem, pić śmiało wodę z kałuż,
Codziennie czekać i wierzyć, że drzwi
Otworzą się
I stanie w nich ukochany, wtedy pędzić
Do niego i być radością, być euforią.

Tak, zostać psem. Łapać zapachy
Trzymać wysoko płowy ogon jak proporzec
Odszczekiwać na szczekanie, lizać
Jeśli się kocha, codziennie sprawdzać, czy wszystko dalej jest.

Być psem. Wchodzić do rzeki w pełni
zachwytu nad jej wodą, wychodzić znów w powietrze,
Zasypiać i znów budzić się jako pies.
Czekać, aż napełni się miska.

.

.

.

Dzieci wyjeżdżają

.

Dzieci wyjeżdżają z domu na studia.
Zabierają garnki i patelnie,
I stary talerzyk z kotkiem,
I ulubione sztućce z dzieciństwa.
Wyjeżdżają, znów robią zamieszanie,
Pakują plecaki i torby, kupują bilety na pociągi,
Autobusy, ale tym razem
nie wrócą wieczorem albo nad ranem
Jak z jednej z kolejnych imprez.

Potem cichnie. Wycisza się. Wygłusza.
Wytłumia. Wyludnia. Wyzerowuje.
Bezdźwięcznieje. Zamilcza. Znika.
Nie szumi komputer, nie skrzypi podłoga,
Nie ginie jedzenie przygotowane na drugi dzień.
Nie wypełnia się zmywarka, nie wytwarza się
Stosu kanapek z rana, w sumie
Nic już na pewno nie trzeba.

Życie niby zatoczyło koło i znów mogę sobie być
Tą dziewczyną z książkami pod pachą i
Z marzeniami o podróżach, zwierzętach, dzieciach i o pisaniu
I o wielkiej miłości.
Tyle, że to jakoś nie ta sama
Rzeka, i z trudem przedzieram się przez jej
Zarośnięty brzeg
Siadając nad wodą w wyczekiwanej wolności
I w niespodziewanej tęsknocie
Powoli i niechętnie zaczynam dostrzegać tę drugą
Tę mglistą stronę.

.

.

.

Przerwa

.

Chwila przerwy od umierania.
Słońce na skórze, pies taplający się w rzece
Słowiki, skowronki, klucze gęsi.
Trawy ciągle jeszcze płowe, ale właśnie
Powoli wraca światło.
Może za szybko, żeby to dobrze zrozumieć,
Ale zawsze jest nie w porę, nie po drodze.
Śmierć zawiesza broń na chwilę
Żeby dać mi przeżyć ten dzień jak należy.
Z zachwytem. Potem znów włączy swoje
Podstępy, destrukcje, zawładnięcia
Dziś mam dobrze smakować powietrze.
Przyjrzeć się temu wszystkiemu. Odwiesić
rozpacz na kołek przy drzwiach, jak odwiesza się
zimową kurtkę. Rozpostrzeć ręce, zobaczyć
słoneczne tęcze między rzęsami.
Potem dalej ćwiczenia w sztuce tracenia
Wszystkiego po kolei, aż nie zostanie nic,
Prócz zdziwienia, że to już.

.

.

.

Upadek

.

Dawno nie pozwoliłam sobie
tak ześlizgnąć się prosto w dół
Osunąć się w głąb
Spadać coraz niżej i niżej
Podziwiając chwilami tunel
Lecieć lecieć lecieć
W dół i w czerń
W coraz to nowe pokłady rozpaczy

Dawno nie wypuściłam wszystkiego z rąk
Pozwalając się rozsypać, rozgnieść, rozlać,
roztrwonić, roztopić, rozmyć, rozszczelnić i rozmontować.
Przyglądam się upadkowi z niedowierzaniem
Nad jego klarownością
Nad jego własnym porządkiem upadania,
wzrastania entropii, pokrywania kurzem
Jaka piękna katastrofa
wraz z upływem czasu, wraz z oderwaniem od sensu,
wraz z odwróceniem wzroku.
Fala za falą, stopień za stopniem,
godzina za godziną, czyn za czynem
W dół i w ciemność
W dół i w czerń

.

.

.

Wrzesień

.

Słońce nie odpuszcza, nie odchodzi bez walki
Jakby można było po prostu nie dać za wygraną,
Nie ustąpić pola i pozostać
Złotym i ciepłym przez cały rok.
Choć dni skróciły się i nagle szybciej zapada
Zdradliwa ciemność.
Choć wiatr już niespokojny miota
suchymi liśćmi, gotowy zrywać je z drzew.

Ciąg dalszy
w końcu nastąpi.
Zimne porywy, ciemne poranki, deszcze za kołnierzami
Burych palt, które bezceremonialnie wyproszą z szaf
Zwiewne, łąkowe sukienki.

W dojrzałej kukurydzy siedzi chudy księżyc.
Przyczajony, lekko zdezorientowany.
Nikt na razie nie wyje.
Jeszcze.
Wszyscy ciągle wierzą w lato.

.

.

.

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

.

Elżbieta Olak, (ur. 1971, w Tychach, studiowała filologię angielską w Opolu. Po studiach rozpoczęła pracę jako nauczycielka języka angielskiego w Liceum Ogólnokształcącym Nr 5 w Opolu, gdzie pracuje do chwili obecnej. Pracowała także w Kolegium Języków Obcych. Ma bliskie związki z Biblioteką Obcojęzyczną w Opolu, gdzie prowadziła zajęcia w ramach wolontariatu.

Mieszka w Opolu, w pobliżu rzeki. Lubi poranki, pociągi, podróże, ciszę, drzewa, księżyc nad mostem oraz słowa w różnych językach. Od wczesnych lat życia lubi łapać życie za pomocą słów – dzienników, wierszy, prozy; ale także rysowania, haftowania, tworzenia kolaży i innej działalności artystycznej.

W 2019 roku wydała tomik “Otulina” (wydawnictwo FORMA, Szczecin), w 2023 tomik “W deszczu” (wydawnictwo FORMA, Szczecin). Jej wiersze i teksty prozą były publikowane w czasopismach “Kompas dla Kobiet” oraz “e-elewator”. Uczestniczyła w spotkaniach w Miejskiej Bibliotece Publicznej z okazji Jesieni Literackiej 2019 oraz Światowego Dnia Poezji 2023, spotkaniu poetyckim w Szczecinie; była gościnią programów Czas na Opole oraz Ekovision TV, rozmów w Radio Opole oraz spotkania w cyklu Nowe Pokolenia Poetów w MDK w Opolu.

PODZIEL SIĘ