Jak przewijać dziecko poza domem
.
Jeśli jesteśmy z dzieckiem poza domem najlepiej
znaleźć restaurację z przewijakiem (teraz
wiele restauracji ma już w toaletach
całkiem porządne przewijaki) jeśli
w pobliżu nie ma restauracji ani
stacji benzynowej (tam także znajdziemy
przewijak, choć często w gorszym stanie) wtedy
umieszczamy podkład na dowolnej równej
powierzchni (stół zazwyczaj jest najlepszy ale
ławka także się nada) jeśli nie ma stołów
ławek ani w ogóle mebli (chociaż w lesie
są wiaty) przewijamy dziecko w wózku jeśli nie
mamy wózka a w pobliżu nie ma wiat umieszczamy
podkład na kawałku równego terenu
(najlepiej jeszcze na kocu złożonym w pół) jeśli nie
wiemy jak go znaleźć bo jest noc i jest
zimno i zaraz nas złapią was złapią natychmiast
opuśćcie tę instrukcję przebywacie w niej
niezgodnie z prawem wracajcie
do kolczastej granicy tej instrukcji do
dziury którą weszliście to instrukcja dla
nas białych rodziców z naszymi białymi
dziećmi tak bardzo je kochamy sama
myśl że mogłyby w lesie przestraszone nie
macie prawa być w tej instrukcji macie
na pewno jakieś własne (na tych białoruskich
stronach na swoich grupach w tych językach które
nie są językami coś tam o Allahu
pewnie i jakieś wrzaski) opuśćcie tę instrukcję
.
.
.
Pinokio
.
Pinokio skręca w stronę rogatek
dom zostawił za sobą, lecz chce mieć przyjaciół.
O bruk podeszwą z drewna, a poza tym cicho
och, Pinokio, uważaj na lisa i kota.
Elvis z okna po lewej śpiewa ,,In the Ghetto”
to ostatni dom w mieście, dalej las. Gepetto
pewnie strasznie się martwi, dzwoni po szpitalach,
ale ja muszę iść.
Och, Pinokio, uważaj na lisa i kota.
Jestem z drewna i mogę dać takiego kopa
że nie radzę kozaczyć. Ale to nie znaczy,
że nie chcę mieć przyjaciół.
Och Pinokio, dla ciebie gościniec i las
to nowość, zwłaszcza nocą, oni tam mieszkają.
Nie chcą twojej przyjaźni, tylko złotych monet,
to nic osobistego, to jest walka klas.
Ale ja jestem z drewna i oprócz Gepetta
nie mam nikogo na świecie. Ich to nie obchodzi.
Miałeś kiedyś przyjaciół takich, że myślałeś,
że śmieją się za plecami?
Byłeś z nimi w podróży, że niby wspaniale,
ale czułeś, że zaraz coś złego się stanie,
ale nie chciałeś oddać tej przygody za nic
i nawet jeśli nie chcesz, to chcesz z nimi iść?
Boisz się nas Pinokio?
Nie, zupełnie nie,
odpowiada Pinokio i nos się wydłuża.
Och, oni wiedzą.
.
.
.
Kozia chatka
.
Idzie dziadek przez las, a tu chatka z blinów.
Dziadek nie jadł od wczoraj, czy to zwidy z głodu,
czy fatamorgana, Mojżesz szedł czterdzieści
lat, czy też mógłby tyle. Po lasach. Wąwozach,
podtopionych po deszczu. Może to pułapka,
jak przy chatce z piernika. Nie. Same poważne
produkty: bliny, masło i gęsta śmietana
i piec z sera białego, a dziadek się wyzbył
tego, co dziecięce, zatem Baba Jaga
się na nim nie pożywi. Tylko głupia koza
musi sterczeć przed chatką. Zawsze jakaś straż
pilnująca jedzenia. Nie patrz, lewe oczko.
Ty też nie, oczko prawe. Tak, zaśnijcie oba,
warta taka męcząca. Strażniczka zamyka
oko lewe i prawe, ale trzecie oko
pozostaje otwarte. Dziadku, to wspaniałe.
Widzę podszewkę świata, po której wędrują
szczudłonodzy bogowie. W końcu jasno. Dziadku,
nie wolno ci jeść blinów
.
.
.
Reksio
.
Ten jedyny odcinek, w którym pokazali,
jak wyglądała w środku. Półeczka z książkami:
„Bolek i Lolek”, ,,Bari”, ,,Serce” Amicisa,
w którym bieda, morały i sentymentalizm,
i chłopiec, który babcię osłonił przed nożem
własnym ciałem i umarł. Druga rzecz, do dzisiaj
w pamięci, to ten chłopiec, który spod tramwaju
ratując dziecko, stracił nogi. Czy we Włoszech,
w budzie Reksia i wszędzie tak samo kochają
się poświęcać? Czy może w ogóle nie doszedł
do tych fragmentów, szczeknął i odłożył ,,Serce”
na zawsze na półeczkę. Lampka, która daje
ciepłe światło, w wakacje Lusia przynosiła
od Trockich świeże mleko (mieli krowę), w nocy
przez gazę wyciekała serwatka i ścinał
się twaróg. Tak się bałem, biegnąc przez las. Więcej
nie pójdę tam wieczorem. Już bezpiecznie. O czym
myślisz? To zawsze niegrzeczne pytanie.
Co jeszcze było w środku: Reksio pod kocykiem
czerwonym, na poduszce i nad łóżkiem zdjęcie
mini Reksia ze smoczkiem, na stoliku miska
z jedzeniem i pudełko po zapałkach, będzie
z niego łóżko dla świerszcza, który gra na skrzypcach
na półeczce z książkami, a pod półką pstryczek,
który zapala i gasi ciepłe światło i zapala
i gasi ciepłe światło
,.
.
.
Bóg
.
Bogu chce się siku
Bóg chowa się za wiśnią, dookoła latają
osy, Bóg się ich boi, chowa się za innym
drzewem, nie owocowym. Szerokie spienione
liście łopianu i słońce. Śmiali się, widzieli
mokre spodenki, w słońcu, a kiedy mówiła
po raz dwudziesty ,,siusiu”, krzyczałem, patrzyła
jak dziecko, i wtedy krzyczałem o wiele głośniej, nie mogłem
się już zatrzymać, prosiłem: niech o tym zapomni jak o
większości rzeczy, szybko. Drzemała w fotelu,
przesuwało się słońce i koło południa
zaczynało ją razić, zaciągałem zasłony,
Bóg chował się za drzewem, osa tłukła o szybę,
krzyczałem na korytarzu, było lato
.
.
.
Jadę pociągiem
.
Rzepak kwitnie, Norbert
żółte punkty na zielonym tle, Norbert
teraz zasłonił go nasyp, Norbert
teraz znowu rzepak, i dalej drzewa, Norbert
rosnące w półkolu, Norbert
na skraju tego pola, Norbert
dalej jednolicie zielony prostokąt, a potem taki, gdzie tylko
ziemia, a potem znowu zielony, i dalej
leszczyna i wyżej brzozy i wyżej sosny, Norbert
i znowu szarobrązowe pole, a po drugiej
stronie jezioro i dalej, bo jadę pociągiem, Norbert
mogę wymieniać twoje imię, ile chcę, Norbert
mogę wymieniać twoje imię, ile chcę, Norbert
do Warszawy jeszcze godzina, Norbert, znowu pole
i dom w budowie, jeszcze nie pomalowany i
bez okien, ale ma już ściany, drzwi i dach i obok
stoi czerwony samochód
.
.
.

.
Grzegorz Uzdański – ur. 1979 w Warszawie. Autor powieści ,,Wakacje”, ,,Zaraz będzie po wszystkim” i ,,Wypiór” i strony ,,Nowe wiersze sławnych poetów” (wydana w formie książki w 2021) i zbioru wierszy dla dzieci ,,Rodzina. Wierszyki do chichotania” Zajmuje się komedią improwizowaną, występuje w grupie Klancyk, Kolektywie Śmiesznie i Resorcie Komedii.
