Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Marcin Wróblewski
Wiersze

absurd

,

bezkształtne płatki światła
jak wyjątki w prawie

.

.

.

cios

.

będę miał zarost
i zrogowacieją mi pięty

szara kurtka w przedpokoju

nie usłyszę wołania zupy
która skończyła odgrzewać żonę

usnę nie usnę
pod sklepieniem farby drukarskiej i ogórków

odplątuję nerwowo jutowy sznurek
oplata pień
i popielaty ufny łeb

 .

.

.

dogmat

.

mówią że nie ma zbawienia
poza kościołem
trzymałem w dłoniach
skrzydła dzikiego chabru
na których uniosły się
obietnice cięższe niż słowa

.

.

.

miara

.

niewielka jednostka badawcza
może nartnik
smużący nad wszystkim
co cię nie dotyczy
a powinno?

 

 .

.

.

początek

.

widziałem potworność
wlokłem głowę nad świt
gdy ta wyczołgała się zza kartofliska
i przecisnęła rude cielsko
przez źrenice mojej pamięci
spadł pierwszy liść

 .

.

.

popiół

.

spoglądać na miłość boską nie patrzeć
łokciem pępkiem małym palcem
wypalać oczy
nie myśląc o końcu

.

.

.

przemrok

.

ta przypadłość nie jest dziwna
muszę po prostu unikać cieni
rozrzucanych przez domy drzewa chmury

na początku wydaję się sobie podobny
potem stopniowo tracę kontury

a to co w środku – wlewa się w oczodoły
twardej ziemi

 .

.

.

Sublimacja

.

– Masła nie ma.
Odrywając się od lektury wklepałem w eter.
Nie tyle, żebyś kupiła, co żebym miał z głowy.
Bo najbardziej właśnie
Lubię mieć z głowy, cokolwiek.
Im więcej, tym więcej.
Ale to nie wystarcza.
Pożądam wiedzieć, dlaczego.
W ten sposób nie da się czytać,
Zamykam książkę wściekły.
Bo z jednej strony chciałem mieć ją z głowy,
A z drugiej.

 

 .

.

.

ślady

.

brakuje mi akwareli twoich policzków
po wsi wyło
a mi nie przeszkadzała stygnąca wilgoć
rozdeptanego pomidora

.

.

.

wspólnia

.

pusta kartka jest siostrą
z naderwanym rogiem
ostatnią matką
wszystkim jeszcze
i niczym

.

.

.

za domem

.

muskam chropawą powierzchnię pnia
jestem opuszkiem
wypełniło się
na razie

 .

.

.

zaburzenie

.

mówię ciałem
bo słowa się nie mieszczą

nigdy nie słuchałem
wolałem patrzeć

i odczuwać

jak wezbrane wody
przed balkonem Pałacu Weneckiego
do których można było wrzucić
ruchomy korpus

z rękami i około siedemdziesięcioma
mięśniami twarzy

tylko to mnie przekonuje

o ile nadto się rozpraszając
nie wyrządzę sobie krzywdy

 .

.

.

żołędzie

.

musi być wcześnie
bo trawa zroszona
staram się wybierać najlepsze
i młode
ale mój wzrok pada
na matową zeszłoroczność łupin
niewykorzystane czapeczki
nieodkrytych zębów
uciekam wtedy w mięso liści
na których gołym okiem
widać nerwy

.

.

.

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

.

Marcin Wróblewski, ur. w 1980r. Poeta. Pochodzi ze Zwolenia, mieszka pod Nałęczowem.
Publikował w: „Toposie”, „Odrze”, Epei”, „Suburbii” i wielu innych pismach literackich.
Laureat XLVI Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Limesu” 2023, trzykrotny laureat
Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Georga Trakla 2023, 2024, 2005; laureat VII
Turnieju Jednego Wiersza o Złote Pióro Iłły; IX i X Międzynarodowego Konkursu
Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Złotą Metaforę” XXXIII. Ogólnopolskiego Turnieju
Poetyckiego „Autoportret Jesienny” Krotoszyn 2024; grand prix w XV Ogólnopolskim
Konkursie Literackim „O Różę Karoliny” 2024; laureat XXIII Konkursu Poetyckiego im.
Jana Kulki; laureat LVI. Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Śpiewaka i Anny
Kamieńskiej.

Wydał trzy książki poetyckie:
1. „Zimne Ognie”, Mamiko, Ruda Śląska 2023.
2. „Brama”, Białe Pióro, Warszawa 2023.
3. „Widać Nóż”, Książnica Podlaska, Białystok 2025.

PODZIEL SIĘ