Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Margarita Jaworska
Wiersze

Latarnia

,

Jeśli kiedyś
nie zdążę dokończyć zdania,
dźwięk zostanie w połowie oddechu,
a ty zostaniesz sama
z tym, czego nie powiedziałam –
pamiętaj, to nie milczenie jest puentą.

Ten uśmiech we mnie żyje,
noszę go jak latarnię.
Gdy będzie zbyt ciemno,
sięgnij po niego w myślach –
rozpalisz go z pamięci
jednym drgnięciem serca.

Świat będzie próbował przygasić wzrok
rachunkami, terminami, cudzym gniewem.
Powiedzą: „taka jest dorosłość”,
jakby to był wyrok śmierci,
a nie tylko strój,
który można zdjąć wieczorem.

Gdy przyjdzie dzień,
w którym przegram walkę o własny puls,
obiecaj mi jedno:
nie pozwól im zgasić
światła za Twoimi oczami,
które świeci nawet, gdy zamykasz oczy.

I gdy zamilknie mój głos
w twoim telefonie, to nie będzie koniec.
To będzie światło, które przechodzi
z mojego pokoju do twojego –
żebyś wiedziała,
którędy iść, gdy zbłądzisz.

Kiedy staniesz
na granicy nocy i dnia,
a wszystko w środku
będzie chciało się poddać,
pamiętaj:
nie musisz być silna za nas obie,
wystarczy, że nie stłumisz
tej iskry, którą zawsze w tobie widziałam.

A jeśli łzy przyjdą
wbrew wszystkim obietnicom,
pozwól im płynąć.
To tylko dowód,
że światło w tobie wciąż jest żywe –
i nawet beze mnie
potrafi świecić samo.

.

.

.

Trwałość pamięci

.

Nie mówi się o tym głośno —
bo chodzi miękko,
jakby bała się obudzić czas,
który tyka w żyłach.

Każdego dnia
ktoś zbiera z jej myśli ciężary,
których pamięć już nie podnosi,
i niesie je wytrwale —
jak płomień,
co drży od najlżejszego szeptu.

Ona pierwsza widzi,
gdzie przyszłość pęka cienką linią
i zaczyna się cisza.
Tam przystaje,
dopóki oddech,
gasnący jak zimowe światło,
nie znajdzie drogi powrotnej.

Bywają chwile,
gdy to ona zdaje się trzymać świat,
nie odwrotnie —
bo gdyby puściła,
rozsypałyby się dni,
których babcia już dawno
nie pamięta.

Każdego dnia
podpiera ją
jak młode drzewo stare —
delikatną dłonią,
która jeszcze wierzy w wiosnę.

A kiedy powraca pamięć,
choćby na chwilę,
świat jaśnieje im obojgu
o ten jeden ogród,
który ocalał
z dawnych pór roku.

.

.

.

Matka

.

Nie dostrzegają,
że gdy zasypia świat,
ona podtrzymuje horyzont
dwoma palcami,
by nie osunął się
na maleńkie ramiona.

Zna ciemne zakątki świata.
Dlatego najpierw
otwiera przed dzieckiem jasne:
uczy je szukać okien
w zamkniętych murach
i chronić ciepło,
gdy powietrze staje się chłodem.

Nie nazywa tego poświęceniem —
to tylko sposób,
w jaki rozjaśnia mu dni,
gdy wszystko inne gaśnie.

Nie szuka cudów.
Składa je z drobiazgów,
bo wie, że burzy nie zatrzyma,
lecz potrafi nauczyć dziecko
znaleźć tęczę,
która zostaje po deszczu.

A gdy nikt już nie patrzy,
pozwala wejść zmęczeniu.
Spokojna —
bo jej drugie serce
śpi tam,
gdzie świat
nie może go skrzywdzić.

.

.

.

Siła dziecka

.

Mówili, że jest zbyt spokojny,
jakby rozmawiał z czymś,
co umknęło dorosłym.

Nie wiedzą,
że nosi w sobie dom,
który zapadł się w ciszę,
zanim zdążył być ostoją.
Dlatego widzi szybciej
pęknięcia w ludziach:
te drobne, ukryte,
które bolą najbardziej.

Idzie przez szkolne korytarze
jak ktoś,
kto niesie lampę pod powieką.
Zatrzymuje się
tam, gdzie inni mijają
bez słowa —
i zostawia ciepło,
nie dotykając dłoni.

Dzieci pytają czasem,
skąd zna ich smutki.
On tylko uśmiecha się tak,
jakby pamiętał świat
sprzed zamknięcia drzwi.

To nie jest cud.
Choć dorośli tak myślą —
bo nie pojmują,
jak wielkie światło
może nosić w sobie dziecko,
któremu zgaszono świat
zbyt wcześnie,
a ono mimo to
wciąż świeci
od środka.

.

.

.

Moja Anna Karenina

.

Nazywam ją Anną Kareniną.
Bo nosi w sobie tę samą iskrę,
która nie mieści się w schematach,
ani w oczach mierzących
świat kalendarzem.

Jej serce to nie metafora.
To siła:
nie do ujarzmienia,
nie do wyciszenia.
Z kręgosłupem moralnym
twardszym niż diament.

Anna Karenina to nie dramat.
To kobieta, która miała odwagę
być „za bardzo”
— i nigdy nie przestała.

Moja Anna właśnie taka jest:
nie do opisania cudzym językiem.
Prawdziwsza niż ten świat —
zostawia ślad bez dotyku.

Nazwano ją histerią.
Pomyłką.
Zamiast przyznać,
że czuła mocniej niż epoka,
w której przyszło jej żyć.

Nie upadła.
To tylko tory
zgięły się pod ciężarem duszy,
która nie zgadza się
na życie w połowie.

Zginęła nie dlatego, że kochała,
lecz dlatego,
że jej miłość mierzono przypisem,
a serce — artykułem prawa.
Na marginesach
cytatów z mężczyzn.

Dziś mówią: legenda.
Wtedy mówili: „zła kobieta.”
Nie pasowała do akapitu.

Moja Anno — jeśli boisz się
znów być sobą, to ja ci mówię:
zawsze byłaś sobą.
A to znaczy:
Anną Kareniną.
Z sercem, którego ta epoka
nie nauczyła się słuchać.

A jeśli znów nie uwierzą —
czy pozwolisz się przemilczeć?

.

.

.

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

.

Margarita Jaworska – pisarka i poetka poruszająca w swojej twórczości tematy zdrowia psychicznego, traumy oraz duchowej transformacji. Jej debiutancka powieść Insomnia (2021) to poruszająca opowieść o młodej dziewczynie zmagającej się z zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, oskarżonej o serię morderstw. Tom The Edge of Glory to kolejny etap w jej pisarskiej podróży – poetycki zapis przemiany, utraty i duchowego przebudzenia łączący mistycyzm Wschodu z emocjonalną szczerością i introspekcją.

PODZIEL SIĘ