-
szczęka
.
śniąc o nagłym zarysie femtosekund
tropiłem przedrostki teraźniejszości
na składowej czasu wciąż goiły się rany
stygła przemoc ludzkich imadeł
.
.
.
-
ocd
.
zasypiał w puchu dokończonych spraw
na żyletkach dopracowanego języka
już pora topić zęby w gęstniejącej krwi
paznokciach spod których nie widać człowieka
rozłożyć ich resztki w nierozłożone gry planszowe
dalece nieodwoływalne sprawy w nawoływania bliskich
minutnik zatacza się tym co nie nadeszło
rozsznurowany czas potyka się o spokój
.
.
.
-
antropocen
.
mało już cię obchodzą
karbonowe praważki
poddane zostały
prawom nieważkości
rozpręża się ich relikt
obrysowany kredą i jurą
zastyga w śmigło węgla
.
.
.
-
układ rezonansowy
.
( )
zerwano obwód
-L-
zawodzą henry
zdławione wahaniem
strzelają z łuku oczka
prostopadłego kierunku
-C-
na okładkach
ściśnięte rzędy faradayów
czekam aż ucieknie
z nich ostatni kulomb
(/)
-R-
nagle znów dźwigasz
ohmamy w opór
unosisz na barana
mój spadek napięcia
.
.
.
-
delta zwątpienia
.
na plecach dosychają smugi
w oplocie rzeki
babcinego przewodu
od żelazka
w prasowanych jego ciężarem oczach świat wydaje się płaski
.
.
.

.
Robert Rutyna
