101. przeobrażenie
.
światło odchodzi
płatami od nieba
korpsłuskularny charakter
domaga się teorii
tymczasem w kosmykach
pstry łupież fotonów
łyso słońcu
.
.
.
135. respiracja
.
uchodziło z nas powietrze
na granicach ośrodków
ustanowiono straż
wpuszczano uprzejmie
w ostrokół malin
upychaliśmy je w płucach
.
.
.
139. więźba
.
bywałeś mi stropem
spadałeś znienacka
wypiętrzony
niepodparciem
zazębione gwoździe gardeł
wzbudzały się w ścianach
w znoszących się przeciwfalach
podrzucały nieznośny tynk
zatykałam nim uszy
stawałam się ścianami
stawiałam je
nic nie wznosząc
uparcie
spiętrzałam
wciąż wypadało
pozostawać ci strupem
.
.
.
146. pojemność pasożytnicza
.
między okładkami kondensatora
magazynuję ładunek
rozładowuję ładunek
między opuszkiem amoledu
*
ścieram z siebie
powłoki oleofobowe
linie papilarne
ścieram ze sobą
.
.
.
149. sadza
.
z kruchych kominów głów
poszarpane dymki kondensują
w górne warstwy atmosfery
osadzamy się na twarzach
szumi bluzg kropel
uschniętego człowieka
przekraczamy nasze granice
punkty rosy
.
.
.
158. tratwa
.
rozmywać się w logice rozmytej
odbijać od brzegów warunku
wypływać we wpływy wpław
a gdy pęka płuco
budować z siebie
zwartą tratwę
nierozwiązywalne wiązania
.
.
.
166. suszarnia
.
ustaje ruch w dół
jelita wypchane światłem
zwisają pęta
zwisa aromat
stwardnieją fale mięsa
wgryziemy się w ciemność
zawiniemy
w papier
.
.
.

.
Robert Rutyna, inżynier z Krakowa.
Publikował na łamach PKPzin, Peronu Literackiego Biblioteki Kraków, SPP Oddział Kraków.
