Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

Szept niedokończonych myśli
Amelia Tyran

W popłochu

.

Zaspałam…
Tak – zaspałam.
Wiem, że to do mnie nie podobne,
Ale właśnie tak się stało.
Sama jestem zaskoczona.

Udało mi się przyszykować do wyjścia na tyle szybko,
Że nadrobiłam kilka minut,
A to oznacza mniejsze prawdopodobieństwo spóźnienia się do pracy.
Szef chyba byłby zdolny urwać mi głowę.
Chociaż może nie byłby aż tak drastyczny.

W każdym razie.
Na dworze jest nieco chłodniej niż zakładałam,
Ale jestem jedną z tych osób,
Które są gotowe na każdą ewentualność.
W tym przypadku moja zorganizowana intuicja mnie nie zawiodła.

Otworzyłam swą skórzaną torebkę
I wyciągnęłam z niej zapasowe rękawiczki.
Na wypadek, gdybym zapomniała ich z domu bądź zgubiła po drodze.
Gdy chciałam założyć jedną,
Niechcący upuściłam ją na chodnik.

Przykucnęłam, aby ją podnieść,
Lecz moja lewa dłoń spotkała się z inną.
Moje palce dotknęły jej jedynie opuszkami,
A moje ciało przeszedł nieznajomy dreszcz.
Potem ta sama dłoń podała mi rękawiczkę.

Dopiero wtedy podniosłam wzrok.
Wpatrywałam się w złote, miodowe oczy,
Które wpatrywały się także w moje.
Potem dostrzegłam jego blond włosy
I ten uśmiech.

Odezwał się do mnie,
Ale nie zrozumiałam dokładnie.
Znowu zobaczyłam uśmiech.
Po chwili minął mnie i poszedł w swoją stronę.

Wygląda na to, że jednak się spóźnię…

.

..

List

.

Próbuję.
Cały czas próbuję
Napisać do ciebie list.
Ale słowa nie chcą się układać.
Może zbyt długo się nad tym zastanawiam.
Może nie powinnam tyle myśleć.

Zacznę jeszcze raz.

Wiem, że już dla siebie nie istniejemy.
Wiem, że już nigdy nie porozmawiamy.
I dlatego chciałam do ciebie napisać.
Chciałam ci napisać, że tęsknię,
Ale wydało mi się to zbyt proste.
Bo napisać ci, że tęsknię,
To jakby nie napisać nawet litery.

Mimo że jesteś daleko,
Czuję, jakbyś był cały czas.
Ale czasem jest też tak,
Że czuję, jakby nigdy cię nie było.
I sama się zastanawiam,
Czy to wszystko mi się jedynie zdawało.
Czy tylko śniłam?
Może nawet cię wymyśliłam,
A ty nie istniejesz?

To niemożliwe,
Bo wszystkie wspomnienia z tobą
Są tak żywe.
Jakbym mogła ich dotknąć…

Chcę tam wrócić.
Do naszych nocnych spacerów,
Rozmów do świtu,
Do naszego śmiechu,
Który nie daje mi spać.
Chcę widzieć twoją twarz.
Nie tylko, jak zamknę powieki.
Chcę cię widzieć codziennie,
Dzień za dniem,
Bezustannie.

To dziwne.
Uświadomiłam sobie,
Że nie pamiętam, jakiego koloru są twoje oczy.
Głębokie jak ocean?
Piękne jak las, gdy świeci słońce?
A może błyszczące jak miód?
Nie pamiętam…

Choć nie wiem, gdzie teraz jesteś
I nie wyślę ci tego listu,
Pociesza mnie fakt, że patrzymy na to samo niebo.
Nocą widzisz ten sam księżyc,
Te same gwiazdy.

Mam nadzieję,
Że kiedyś na siebie wpadniemy.
Przypadkiem.
Ja będę spacerowała po parku,
Ty będziesz się gdzieś spieszył.
Kiedy mnie zobaczysz,
Zatrzymasz się na chwilę.
Spojrzymy na siebie.
Uśmiechnę się do ciebie,
A ty do mnie.

Potem zaprosisz mnie na kawę,
Do swojej ulubionej kawiarni.
Porozmawiamy chwilę,
A potem się obudzę.
I będę czekać, aż znowu zasnę.

.

.

.

Radio

.

Włączyłam dzisiaj radio.
Słuchałam tej muzyki,
Ale wcale mi się nie podobała.
I nie wiem, dlaczego,
Ale dalej jej słuchałam.

Skrzywiałam się,
Działała mi na nerwy,
Ale jej nie wyłączyłam.
Chciałam wysłuchać.

Potem wyłączyłam radio.
Utwór się skończył,
Ale czegoś mi brakowało.
I wydawało mi się,
Że pod sam koniec zaczął mnie urzekać.

Sama nie wiem w jaki dokładnie sposób.
Ale czułam,
Że chcę go wysłuchać jeszcze raz.
Nie był on idealny,
I wcale nie musiał taki być.

Potem jeszcze raz włączyłam radio.
Pojawiła się inna melodia,
Inny rytm,
Wszystko było w nim inne.
A ja jedynie chciałam usłyszeć poprzedni.

Tam dźwięki były niedopasowane,
Rytm często się zmieniał,
A koniec brzmiał,
Jakby go urwano w połowie.
Nic do siebie nie pasowało.

Jednak, nie miałam ochoty,
Słuchać niczego innego.
Był chaotyczny,
Ale to było w nim wyjątkowe.
To, że był inny.

Reszta utworów jest do siebie podobna.
Prawie ich nie odróżniam.
I nie zwracam na nie uwagi.
Ale tego chciałabym słuchać codziennie.
Od rana do nocy.
A i tak nie miałabym dość.

.

.

.

Zostań

.

Wiesz, co się za chwilę stanie?
Ja wiem.
Pamiętasz, jak uczyłam się do rana?
Pamiętasz, jak czytałam te stosy książek?
I jak potrafiłam się wzruszyć, uśmiechnąć, czy zezłościć?
Spiesząc się wczoraj do pracy,
Pozostawiłam części swojej garderoby w nieładzie.
Nie miałeś mi tego za złe,
Bo wiedziałeś, że doprowadzę cały ten chaos do ładu.
Szlafrok spakuję, a włożę buty i szal.
Patrzę w lustro.
Tyle razy patrzyłam w to odbicie,
W którym była ukryta prawda.
Prawda o mnie…
Widziałam tą, która w swojej oazie była sama.
Nikt nigdy jej nie odwiedzał.
Pomimo, że jej drzwi nigdy nie były zamknięte.
Wiele razy czytałam ci swój dziennik
Z różnymi pomysłami na nowe dzieło.
Ostatnio wymyśliłam, żeby namalować jabłoń,
Która rośnie w moim ogrodzie.
Jabłka to moje ulubione owoce.
Kojarzą mi się z domem mojej Babci.
W każdy piątek specjalnie dla mnie piekła placek jabłkowy.
Stół i krzesła były przygotowane dla niespodziewanych gości,

Niebieski dzban czekał na to, że zostanie wypełniony kwiatami,
A piękny, żółty obrus miał za zadanie rozświetlić duszę.
Ten piękny dywan, który kupiłam w sklepie ze starymi rzeczami.
Pamiętasz, ile razy patrzyłam w to okno?
Było to jedno z moich ulubionych zajęć.
Obserwowałam tych wszystkich ludzi,
Którzy spacerowali,
Trzymając się za ręce
I rozmawiając.
Nigdy nie słyszałam ich rozmów.
Musieli mówić do siebie zabawne rzeczy,
Skoro tak im było do śmiechu.
Może też bym się pośmiała.
Może na pewno.

Byłeś, kiedy kłóciłam się z rodzicami.
Kiedy przeżywałam swoje porażki.
Znasz wszystkie moje tajemnice.
Jesteś świetnym obserwatorem i słuchaczem.
Pomimo, że nigdy nic mi nie odpowiedziałeś.
Nie szkodzi.
Twoja cisza i spokój dały mi o wiele więcej niż jakiekolwiek słowa.
Teraz przestań.
Przestań patrzeć.
Ja też przestanę.
Potem szybko się odwrócę.
Inaczej nie dam rady.
Nie dam rady odejść.
Uwierz, że nie mogę inaczej.
Lecz pamiętaj.
Jesteś,
Byłeś
I będziesz!

Tylko mój.
Zostawiam ci wszystkie moje obrazy,
W których zaszyfrowałam moje najskrytsze marzenia.
Żebyś o mnie pamiętał.
Może kiedyś wrócę.
Ty zostań, żebym miała dokąd i do kogo.
Bo może wrócę.
Tylko zostań.

W niezmiennej pozie, w zamyśleniu.
W przyjaźni z czasem.
Proszę!
Zostań.

.

.

.

Gdy czasem staje się zawsze

.

Czasem…
Zastanawiam się,
Jak wyglądałby świat, gdybym zniknęła.
Myślę,
Że za wiele by się jednak nie zmieniło.
Świat by się nie zawalił.
Ludzie żyliby normalnie.
A ludzie szybko zapominają.

Czasem zostajesz w ich głowach na chwilę,
Ale tak naprawdę,
Nigdy nie dotknąłeś ich serca.
Oni nigdy nie pozwolili ci go dotknąć,
Mimo że bez zastanowienia dotykali twojego.
Uważali,
Że tak jest sprawiedliwie.
Że tak jest w porządku.

I czasem,
Kiedy tak o tym myślisz,
To marzysz,
By cię już nie było.
Żeby tego nie czuć.
Nie czuć się aż tak bardzo niechcianym,
Aż tak bardzo niekochanym,
Aż tak bardzo innym obojętny.

Czasem,
Gdy zaczynasz niknąć,
Ale nie znikasz,
Przychodzi taki moment,
W którym słyszysz dźwięk.
Ten dźwięk,
Który mówi – to koniec.
Już koniec.

A potem to czasem
Staje się twoim zawsze.
Ale wtedy nie ma już w tobie nic,
Co można by było zniszczyć.
Jeśli twoje czasem staje się twoim zawsze,
Przestajesz czuć cokolwiek.
Bo,
Gdy masz na ciele milion ran,
To ta milion pierwsza nie robi większej różnicy.

To jest uczucie, kiedy wiesz,
Że twoje czasem stało się twoim zawsze…

.

.

.

Poezja współczesna. Pismo literackie i wydawnictwo.

.

Amelia Tyran (2009) – młoda autorka pisząca poezję i prozę. Uczennica Liceum Ogólnokształcącego nr 4 im. Orląt Lwowskich w Gliwicach. Występuje w młodzieżowych spektaklach musicalowych w Studiu Aktorskim Teatru Wit-Wit w Gliwicach. Zainteresowana psychologią, ukończyła rok akademicki 2024/2025 na wydziale Uniwersytetu Młodzieżowego na kierunku psychologii. Prowadzi własny podcast psychologiczny – Mela:Spotkania ze Sobą – na Spotify. Obecnie w trakcie procesu wydawniczego swojej debiutanckiej książki. W przyszłości planuje rozwijać się jako pisarka, psycholożka, psychoterapeutka i coach.

PODZIEL SIĘ