Ze szpitalnej perspektywy
,
widzę rozmowy na korytarzu
nasłuchując widoku zza okna.
Głowa do góry i wrzut monetą
pomagają
wrócić do codzienności widzianej
w telewizorze podtrzymywanym
za pieniądze
.
.
.
Z nogą w gipsie
.
odrabiam lekcje codzienności.
Nie chce się siadać
do prac domowych
podchodzę na leżąco.
Ściąg wypisanych
wielkimi literami na gipsie
nikt nie nakryje
pod kołdrą
.
.
.
Kula u ręki
.
na nodze lżej
.
.
.
.
.
.

.
Andrzej Rejnson. Rocznik 1982. Przez kilkanaście lat związany z dziennikarstwem – najpierw gazetowym, później internetowym. Po reportażach, newsach i wywiadach przyszedł czas na eksperymentowanie z wierszami. Dotychczas publikowane były w „Akancie”, „Afroncie” czy „Helikopterze”.
