Oko wie lepiej Jacek Gutorow John Ashbery Henri COle Joshua Clover

Oko wie lepiej. Ashbery, Clover, Cole.
Wiersze w tłumaczeniach Jacka Gutorowa

Andrzej Niewiadomski

//

  • Redakcja: Jacek Bierut
  • Korekta: Grzegorz Hetman,
  • Opracowanie graficzne, ilustracje, skład: Artur Skowroński
  • Liczba stron: 144
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-950954-4-3
  • Cena: 30 zł (+ 5 zł wysyłka)

Tłumaczenie poezji to niewdzięczna praca. Nigdy nie trafia się w dziesiątkę. Nawet najsprytniejsze rozwiązanie jest kompromisem. Człowiek krząta się wokół słów, ale w końcu musi je wypuścić, bez gwarancji, że wrócą. Może więc dać sobie spokój? Nie potrafiłbym. Nie chciałbym. Przekładanie wierszy to również nauka czytania i myślenia. Wchodzimy tak głęboko w język, że przychodzą do głowy metafory zgoła erotyczne. Przyjemność tekstu, romans z tekstem, te sprawy. A do tego jeszcze strzeliste akty wyobraźni i tajemnicze ścieżki wrażliwości. Ashbery, Clover, Cole. Połączyli mi się trochę przypadkowo, ale przypadkowe spotkania są najciekawsze. Tłumaczyłem ich utwory z poczuciem, że jestem świadkiem dyskretnego przekazywania sobie słów, jak w grze w głuchy telefon. Można chyba mówić o rozmowie, poniekąd telepatycznej – przy wierszach, wokół wierszy, poprzez wiersze, a nawet pod wierszami. Poeta René Char napisał kiedyś: „naszego dziedzictwa nie przekazano nam żadnym testamentem”. Piękne słowa, w których mogą spotkać się poeta, tłumacz i czytelnik. Oby takim spotkaniem okazała się, choćby na czas lektury, ta książka.

Jacek Gutorow

Jacek Gutorow zaproponował nam książkę z przekładami poetów osobnych i odrębnych (John Ashbery, Joshua Clover, Henri Cole), w Polsce, w zasadzie szerzej (za wyjątkiem Johna Ashbery’ego) nieznanych, których recepcja dotąd była raczej niszowa, a znajomość i obecność w polszczyźnie, lokalna. Wymienionych poetów, jak się zaraz okaże, nie tak znowu wiele dzieli, co tematycznie łączy, ku sobie zjednuje. Wszyscy są autorami poszukującymi, rozumiejącymi życie procesualnie, dla których rekonstrukcja wrażliwości i fundowanie nowego języka metafor jest sprawą wewnętrznej konieczności. To, co najbardziej im bliskie, to absolutna niechęć do nadania swoim poszukiwaniom jakiejś ostatecznej formy, powodującej kostnienie, inercję, zastyganie w jednej, określonej formule. Wymienionych trzech poetów łączy przede wszystkim intuicja, że teraźniejszość ulega ciągłemu rozpadowi, zaś nadchodząca przyszłość nie materializuje się w znane i pewne kształty. To przede wszystkim poeci kwestionujący stabilny sens, opowiadający się za przepływem znaczeń, w zakamarkach wyobraźni poszukujący szyfrów, które nadal – a może pomimo wszystko – można odczytać, poddając w wątpliwość kolejne znaczenia, słowa, języki. Dlatego we „Wstępie” do swojego wyboru, autor Życia w rozproszonym świetle, upomina się o lekturę, którą najlepiej: „zacząć z otwartą głową i otwartym sercem, bez wstępnych uprzedzeń i oczekiwań, w duchu uważności i gotowości na to, co chce nam powiedzieć wiersz, a poprze wiersz – poeta”.
Możemy powiedzieć, że w lekturze zaproponowanych przez Jacka Gutorowa trzech poetów, w pewnym sensie, z każdym nowym wierszem, przychodzi nowy język i sposób jego rozumienia. Poruszamy się od zgiełku słów będących kalką dla kakofonii ulicy, przez rozproszone refleksy załamujące się na szybie, po intymne, kameralne światy, gdzie każde słowo waży, gdzie każdy gest, na moment przekreśla chaos. Ashbery, Clover, Cole.
„Oko wie lepiej” to znakomita książka z poetyckimi przekładami, będąca w zasadzie anonsem, próbą zwrócenia uwagi i świadomości w rejony, które zakreślają swoimi wierszami wybrani przez Jacka Gutorowa, poeci. Sam tłumacz przyznaje, że praca translatorska nigdy nie jest ukończona, że od przekładu przybywa nam języka, i krytycznego ciała. Dobre tłumaczenie jest aktem intymnej lektury oryginału, w konsekwencji której, w znanym języku, pojawiają się dotąd nieznane światy, których muzykę i sensy, udało się wyartykułować. Tłumacz odkrywa siebie w innym języku, na granicy, stale próbując sparafrazować cudzą wyobraźnię, przełożyć ja na możliwości swoich wymiarów. Jacek Gutorow stara się donieść sensy tłumaczonych wierszy jak najdalej, zarazić nimi innych, skierować podmiotowe światło na potencjał i możliwości danego idiomu, wykarczować mu drogę przez gąszcz splątanych językowych trajektorii. Tłumaczy w przesiece. Wypatruje wierszy.

Bartosz Suwiński

Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Andrzej Niewiadomski K Esej podróżny

/

/

/

/

Do góry