Tomasz Ważny Godzina wychowawcza

Ważny rzeczywiście „spakował lata w papierowy plik”
Karol Maliszewski

 

Zbiór Tomasza Ważnego pt. „Godzina wychowawcza” przeczytałem z przyjemnością. Moim zdaniem, ten autor, wyłowiony (akcja „Połów”) wiele lat temu przez Biuro Literackie, spełnił pokładane w nim nadzieje, choć wielu postawiło na nim krzyżyk, zbyt pochopnie interpretując wieloletnie milczenie.

Przede wszystkim jestem pod wrażeniem wypracowanej poetyki, sugestywnej powściągliwości, która z wprawą stosowana mówi tak wiele o ludziach i świecie. Zwróćmy uwagę – jak umiejętnie autor schował się w cień języka, sytuacji i wyłanianych przez siebie osobowości. Zwolennicy lirycznego narcyzmu będą niepocieszeni. Jako że do nich nie należę, poczytuję ten aspekt wypracowanego stylu za coś pozytywnego. Nie tylko „przez chwilę jest cudzą bliskością”, jest nią bez przerwy, we wszystkich wierszach, przez całą opowieść. Bo ta książka wciąga też jako narracja, czytelnika ciekawi, co nastąpi w kolejnym odcinku, wierszu. I jak się znów objawi ta „cudza bliskość”, jak będzie odczuta i zapisana.

Empatia na najwyższym poetyckim poziomie. Jakbym czytał wiersze Grzebalskiego, Sośnickiego czy Bonowicza, ale – że tak to wyrażę – jeszcze wyżej, jeszcze dalej i inaczej. Podobna chęć wycofania podmiotu zdającego sprawę z tego, co cudze, a tak jednak bliskie, ludzkie.  „Nigdy jeszcze odczuwany świat nie był tak blisko”. Tak, to prawda. Dawno też nie stworzono tak wiarygodnego języka, który obcemu światu ową bliskość umożliwia, podsuwa, fundując ją w sposób naturalny i jednocześnie powściągliwy.

Na to nakłada się (i być może z tego właśnie wynika) kwestia doznawanej i wypowiadanej płci. Głos kobiecy dominuje w tej kreacji nad tzw. głosem męskim. Współbrzmienie tych głosów wypracowuje jeszcze inne spojrzenie na świat, rzutując na prawdę jego przeżywania. Na tym nie koniec. Narracja wciąga, wywołując ni to gorycz, ni to niepokój. Czytelnik szukając źródeł niepokoju, musi odpowiedzieć sobie na kilka pytań dotyczących własnego miejsca w toczącej się historii, współodpowiedzialności i zaangażowania. Nie ma niewinnych. Nawet czytając tak piękne wiersze, bierzemy udział w jakimś rozrachunku. Społecznym, politycznym, historycznym. Tym bardziej bierzemy. Nie mam miejsca na rozwijanie tego wątku, ale pamiętajmy przy następnej lekturze, że pomijając go, odbieramy książce część jej tajemnicy.

Jak widać, dobrze robi poecie zniknięcie, wycofanie się, nieme dogadywanie się z własnymi priorytetami estetycznymi, dojrzewanie w niszy. Ważny rzeczywiście „spakował lata w papierowy plik”. Nie na darmo i z dobrym skutkiem. Znakomita książka.

 

Jak kupić „Godzinę wychowawczą”

 

 

PODZIEL SIĘ