Kategoria: Proza

Dla Ciebie Pan Świnia, czyli podróż z prędkością jaźni ku planecie RŻ, albo o tym jak ratowałem ludzkość 4 i ost.
Marcel Marudziński

Widziałem dzięki Rżerzuszanom przyszłość i przeszłość, wierzę jednak, że wszystko da się jeszcze zmienić na lepsze.

Alicja Regiewicz
Legato

Cyprian grał, a dzięki ciemności pierwszy raz w życiu czuł, że jest muzyką, że dźwięki się z nim scalają, tworzą nierozerwalną całość. Miał wrażenie, że nuty dotykają go od środka, a także w okolicach podbrzusza. Coraz mocniej i mocniej. Był w transie, z którego wybił go dopiero zapach antykwariatu i stęchlizny tuż przy jego twarzy.

Rafał Różewicz
Raus willkommen (fragment powieści, tytuł roboczy)

Tam jest ta sterta, która z każdą chwilą się powiększa, w przeciwieństwie do tłumu z peronu, który niknie w oczach. – Raz dwa, raz dwa! – krzyczy żołnierz, siłą wpychając Messnerów do wagonu, którzy raz jeszcze chcą obejrzeć się za siebie. Lecz z każdą sekundą tłum rośnie w ich oczach, napiera tak, że Messnerowie muszą się wycofać, opuścić stanowiska, choć przed chwilą mieli ładny widok na stację z tabliczką NOWA RUDA.

Wojciech Koryciński
Wieża (fragmenty powieści)

Ten drugi peryferie ma wpisane w krew, dla niego peryferie stanowią rację bytu i nie chce tego zmieniać. „Peryferyjność” to rodzaj duchowości i stan umysłu zakorzeniony w transcendencji. „Mieszkaniec peryferyjności” może mieszkać gdziekolwiek, nawet w centrum świata – Wrocławiu, Warszawie, Berlinie, Jerozolimie, Nowym Jorku. Bogaty krajobraz wewnętrzny sprawia, że zawsze jest u siebie.

Tamara Bołdak-Janowska
Pory roku, wolność i seksualne frojdy Wilhelma

Ale nie to chcę powiedzieć. Otóż w prawosławiu nikt nie hamuje dziecka, jeśli ono uprawia onanizm, bo tego domaga się organizm. Nie ma żadnego wymogu trzymania rąk na kołdrze, aby się nie bawić genitaliami. Nikt nie krzyczy: ręce na kołdrę! Dziecko może onanizować się do woli. Tak było od wieków.

Alan Weiss
Wolf (fragment)

Po chwili z mgły albo papierosowego dymu wynurzała się około pięćdziesięcioletnia, niska i krępa Angolka, o niezwykle głębokiej czerni skóry, która zdawała się absorbować przestrzeń niczym galaktyczna czarna dziura. W nocnym pejzażu błyskały przy każdym gromkim śmiechu jej złota biżuteria i białe zęby z dużymi przerwami.

Andrzej Niewiadomski
Błękitne ciało. Esej nagrobny (fragment)

Miałem sporo czasu, więc pobliska struga, więc sklep, więc pobliska górka i dużo ciszy, by już zupełnie zapomnieć te codzienne szaleństwa w przestrzeni odległej o kilkanaście kilometrów, ten czarny połysk. Nikt nie pamiętał o Modlnej i było widać jej z tym dobrze, nikt nie pamiętał o mnie i w związku z tym rozumiałem ten jej wewnętrzny komfort niewymuszonego bycia, ba, ja przestałem pamiętać o sobie