szumi bluzg kropel
Kategoria: Pismo
Wyszkolicie ją i może pewnego dnia powie do was coś miłego.
była potężnym zwierzęciem
trzy dni w jamie
Jednym z nich był mój ojciec
roztoczyć nieme pajęczyny czaru tylko za pomocą sposobu stania
ciągle za mało
Reszta jest poza kadrem
On grał. Ona malowała.
We are just tired for longer.
Nagle łapie ją znużenie.
To Ty jesteś Artystą!
zlikwidowałam twój warzywniak
buty ustawione czubkami ku drzwiom
pieśń zabrał ze sobą
Miło spotkać Cię na papierosie
Pavel Řezníček … nie odbiera telefonu
została zamordowana przez morfem
obietnice cięższe niż słowa
ktoś przez to nie obronił doktoratu
pośpiesz się
na oklep
mamy porządnie zaprojektowaną powieść,
gdzie jest powód przyczyny?
przy pianinie Davida Lyncha
do końca świata się zagoi
opresyjna obecność oceanu
a ty Człowieku „Jaceku Łukasewiczu”
wrócisz po więcej
Podgłośnij.
pod kołdrą
innego sądu nie będzie
To jest wam potrzebne!
A więc jednak.
Gdzie schowałeś pieniądze Polaków?
Ty w ogóle wiesz, co ty robisz?
Coś jakby szczęście.
kiedy trzymasz początek, już niesiesz koniec
I taki kanibalizm daje nawet spektakularne efekty; ale może prowadzić do rakowacenia.
przyszłość pęka cienką linią
w lekarkę zakonnicę i nauczycielkę
możesz do mnie podejść
Dlaczego to się dzieje?
znalazłem to, czego szukałem
A kto jest przewodnikiem Narodu?
Chcesz, żebym całkiem przestał pisać?
Nikt na razie nie wyje.
jak w tej zabawie w głupi telefon
Czy cię na trampki już nie stać?
mogą wziąć udział poetki i poeci
Pismo milczy (niemowa)
Echa przeszłych żyć zmarszczone jak śliwka zgniją
pęknięta ściana spływała do rzeki
szkice z J….
nie mogąc się wydostać
Mamy czuć się wartościowi, dzięki komuś?
który się podnosi
zbyt bliski wschód
Rusek ma osiem milionów.
ale ty trzymałbyś moją dłoń
dane nam będzie
poeta pełni uprzywilejowaną rolę w społeczeństwie
Oddały się ziemi.
nie powtarzajcie mi się
wielopiętrowe łaknienie władzy
dotykają ustami nabrzmiałych smartfonów
Studiował moje piegi
Dźgania dochodzące stąd
Pluć moralnością i udawać brak jej istnienia
nie chcą dopuścić do głosu tych bez wyobraźni
Siedem dni do przeżycia.
i fachowo kochał się sam
jakby nie było wojny
tu chodzi o dobro człowieków
śniąca w samolotach
jakie teraz pisałby wiersze
Jedni osuwają się pod stół, inni zasypiają w trumnie, ktoś mdleje, ktoś bełkocze.
krew mogłaby być zielona
tak trudno żartować na serio.
W tym kraju żyje się tylko latem
wije gniazdo w moich wnętrznościach
wiosna wypuści liście, wędrowcy wyjdą z nor
Widzę w tych oczach zawód
Tańczyłem z Królową Dyskoteki.
Kiedyś nie przychodziła w ogóle
chodniki są krzywe i ludzie
dobre duchy naszych psów
przy maszynie siedzi Czycz Stanisław
chciałam jeszcze
Lubię deszcz.
Może bycie księdzem jest jakąś formą bycia singlem?
co może i miało sens
kaligrafie, asemic writing
patrzymy na to samo niebo
sposób myślenia jest w bystrym przyspieszeniu
w sylwetkach mijanych chłopców
wszyscy chcą mieć psa
nikt nie chciał sypać solą
zalśni na kulistym kształcie
