co może i miało sens
Kategoria: Bez kategorii
kaligrafie, asemic writing
patrzymy na to samo niebo
sposób myślenia jest w bystrym przyspieszeniu
w sylwetkach mijanych chłopców
wszyscy chcą mieć psa
nikt nie chciał sypać solą
zalśni na kulistym kształcie
do której nie trafi żadna drabina
w najbardziej niezdrowy możliwy sposób
Kiedy rusza historia, połączenia między kobietami gwałtownie nabierają znaczenia.
Premiera!!!
Wszystko ma jakieś powiązania (uśmiech).
Nie chcę być konsekwentny.
Premiera!!!
Dlatego „irokezi” i „agrafkarze” łączyli się w stada, w załogi, zakładali kapele i wydawali ziny
idzie w swoim poncho
Pasy, jakie pasy?
zakrzywione okoliczności budzą respekt
dzień to duże puzzle
pasza dla ludności cywilnej
Wściekłość jest jakąś reakcją
trzaśnięcie z zaskoczenia łopatą w głowę
Premiera!!!
Premiera!!!
dróg, którymi chadzałem, nie ma już na mapach.
niespodziewanie i trwa cud,
pan ze złotym wąsem
Nigdy w życiu się tak nie bała.
trzeba tylko
przegryźć sznurek
przynajmniej stać w dobrą stronę
końca jeszcze nie ma
jak ludzie zapatrzeni w siebie
Co z rzeczami po zmarłych.
Nie wibrują, nie masują języka.
Może dlatego boję się tych wierszy.
złamane sanki
w nagrodę otrzymujemy tylko jej część
ktoś czule złapał go za ramię
Premiera!!!
teraz rozumiem muzykę!
nie zabija się szczęścia
inne z miesięcy są uczciwsze
Słowa należą do wszystkich.
Huśta się lekko
Było to rozwiązaniem raczej krótkoterminowym
po pionach
Mało opisów, duuuużo dialogów?
Rozdzielanie ich na siłę to forma samookaleczenia.
Lecz miasto wciąż rosło w naszym pokoju
ja to muszę powiedzieć
Jego gniazdko było więcej niż przytulne.
Nie po to zarabiam prawdziwe pieniądze
Bóg zaczeka.
Moja dłoń nie żyje.
zdjęto z kroplówki
pana stolik jest także moim
z którym liczą się młodzi
Pan nie jest czasem tym pisarzem?
Będziesz płakać, aż usłyszysz prawdę.
asfalt i beton zmieniają się w bruk
znajdziesz cudzy ząb
widzę twoje kolana
opuśćcie tę instrukcję
tak się dzieje już za dnia
zanim się obudzisz
Szykowałam się na chrzciny
z wiary wyzute i w dodatku święte
Nie żyję bez dzieci
Przy osiedlowym śmietniku.
wyjmij mu tę kasetę z głowy
Była ich.
by utopić burzę
jeśli nie chcecie dziedziczyć
wyobrażam sobie mój krzyk
przed nim nikogo
sprejem na warszawskich murach
klapki spadają z balkonu
Cokolwiek powiem
jedno wolne miejsce
trzy języki w twoich ustach to za dużo
to, co braliśmy za popisy słowne, jest tak naprawdę exodusem milionów słów uchodźczych, tułaczych
Zabić można tylko lokomotywą.
Musiałeś być nastolatkiem
Wszystkie choroby są w remisji
mylimy niepoliczalne z niewyczerpywalnym
Hulamy do Finlandii
samo się nie zrośnie
Język może służyć budowaniu wspólnoty, ale też – jeśli ktoś tego chce – oddzielaniu się od innych, budowaniu barier.
poczucie schyłku jest obecne na równi z soczyście zieloną nadzieją na niemal arkadyjskie życie
chodzi mężczyzna nie jest zamyślony
oboje mieliśmy zły gust
